Menu

Image Map

wtorek, 18 kwietnia 2017

Rośliny z klasą, czyli testujemy Restaurant Week Trójmiasto



Znacie Restaurant Week? 39 złotych za trzydaniowe eleganckie menu - przystawkę, danie główne i deser. Zazwyczaj w takich restauracjach, do jakich część z nas bałaby się zajrzeć, bo "wystawnie, z pompą i drogo". Ten festiwal z powodzeniem obala wszystkie wymienione mity. Dotychczas był mi znany, ale raczej z opowieści przyjaciół. Co edycję zaglądałam na stronę i szukałam wegańskiego menu - zazwyczaj z marnym skutkiem. Nie mając w zwyczaju szybkiego rezygnowania, spróbowałam raz jeszcze...

Mimo, że niektóre restauracje nadal starają się nie zauważać, że 10% młodych Polaków jest na diecie wegetariańskiej lub wegańskiej*, coraz więcej z nich nadąża za pozytywną zmianą i widać to w menu. Szczęśliwie złożyło się tak, że zostałam zaproszona do bycia ambasadorką tegorocznej edycji festiwalu i miałam przyjemność testować roślinne menu w dwóch gdańskich restauracjach - Brasserie Verres En Vers i Czarnej Owcy. Poniżej zobaczycie co z tego wynikło.




Verres En Vers, ul. Długi Targ 19, Gdańsk

Verres En Vers to restauracja z francuskim szykiem, klasą i smakiem. Mieści się w jednej z przepięknych kamienic w samym sercu gdańskiej Starówki. Swoje dania mocno opiera na lokalnych, sezonowych produktach, z których powstają dania kuchni polskiej i francuskiej. Na pochwałę zasługuje przede wszystkim najwyższy poziom serwisu - dawno nie zostaliśmy tak dobrze obsłużeni. Subtelne doradztwo, szczere zainteresowanie i naturalność - tak zapamiętaliśmy przemiłego kelnera. Jak się okazało, jeszcze lepiej zaopiekował się nami szef kuchni - Krzysztof Kowalczyk, którego roślinna wersja menu przygotowana z okazji Restaurant Week'u wygląda tak:

Przystawka 

Sałatka z polnych ziół z grillowanymi szparagami, 
komosą ryżową i orzechami makadamia z dressingiem lnianym 

Danie główne

Risotto z pieczonymi nowalijkami, boćwiną i czosnkiem niedźwiedzim

Deser

Sorbet gruszkowy z pietruszką, prażonymi pistacjami i płatkami owsianymi

Przed trzydaniową ucztą czekało na nas "czekadełko", które, jak się okazało, zawsze jest wegańskie. Spora porcja, bo aż dwa słoiczki pysznego smarowidła z fasoli i czarnuszki, świeże pieczywo i aromatyczna oliwa o zapachu, który nadal pamiętam. Zważając na nasze zamiłowanie do strączków - idealny start. 


Przystawka zrobiła na nas podwójne wrażenie - po pierwsze przez wielkość porcji. Próżno szukać tam fikuśnych kleksów i kąsków na raz. Podano nam sporą, piękną i lekką sałatkę pełną grillowanych szparagów, za którymi stęskniłam się tak bardzo, że nie mogłam przestać się uśmiechać. :) Dodatkowy plus za piękne, polne zioła i komosę ryżową, którą lubimy zwłaszcza przez wzgląd na bogactwo białka. Delikatny dressing, chrupiące orzechy makadamia, lekko chrupiące z zewnątrz i miękkie w środku szparagi, pachnące kiełki - 10/10! :)



Danie główne w pierwotnej wersji menu jest wegetariańskie przez dodatek masła, ale szef kuchni bez najmniejszego problemu przygotował dla nas (i zrobi to również dla Was!:)) wersję wegańską. Kolejna duża porcja, tym razem kremowego risotto, zdjętego z ognia w idealnym momencie. Było dokładnie takie, jakie kochamy przygotowywać w domu - z zachowaną strukturą ziarenek ryżu, niezbyt rozgotowane i niezbyt surowe. Po brzegi wypełnione małą, soczystą, młodą cukinią, wzbogacone o smak świeżego czosnku niedźwiedziego i botwinki.  9/10 (9, bo brakowało mi tylko jakiegoś orzeźwiającego przełamania smaku, może jednej kwaśnej nuty, by danie nie miało szansy się znudzić pod koniec spożywania potężnej porcji:)). 


Na ostatniej prostej deser skradł przystawce pierwsze miejsce. Orzeźwiający, zielony sorbet gruszkowy, którego smak wzbogaciła delikatna, pietruszkowa nuta. Do tego kruchy pietruszkowy czips, świeże owoce i doskonała podstawa deseru - płatki owsiane zaserwowane w przyjemnie kruchej postaci, przypominając ciastko owsiane - tyle, że bez zbędnej mąki. 11/10 


Całe menu było w pełni roślinne, syte, pyszne i piękne. 

Z czystym sumieniem i z całego serca mogę polecić Wam to miejsce. A najbardziej korzystną okazją do pierwszych odwiedzin będzie właśnie rezerwacja stolika podczas Restaurant Week'u. Jeśli chcecie spróbować, więcej informacji znajdziecie tutaj-> klik!
Pamiętajcie, że jeśli chcecie skosztować w pełni wegańskiego menu, przed wizytą poinformujcie o tym obsługę. :) 





W "Czarnej Owcy", pod względem składników menu skomponowane jest odwrotnie niż w Verres En Vers - tutaj to danie główne jest z natury wegańskie, a przystawka oraz deser - opcjonalnie, na życzenie. W urokliwym, cichym zakątku gdańskiej Starówki czekały na nas:

Przystawka

Pasta z pieczonego bakłażana, czips razowy

Danie główne 

Kotleciki z selera, risotto kokosowe z siemieniem lnianym

Deser

Domowe lody kokosowe / Domowy sorbet  


Czekadełka nie było, ale wynagrodził to doskonały, aromatyczny napar z pomarańczy i rozmarynu (mogłabym pić go hektolitrami, codziennie!). W przystawce zaskoczył sposób podania, połączenie kremowej struktury pasty z bakłażana i mocno chrupiącego czipsa razowego. 7/10


Danie główne - Risotto było pyszne, kremowe i cudownie pachnące kokosem. Kotleciki z selera nieco zbyt aromatyczne - mieliśmy wrażenie, że za wiele dzieje się tam pod względem przypraw. Plus za brak tłuszczu (kotleciki wyglądały na pieczone), dużą ilość słonecznika i siemienia lnianego w całym daniu. 7/10



Deser zdecydowanie zasłużył na największe pochwały - wegetariańska wersja kokosowa została wymieniona na pyszny, orzeźwiający sorbet malinowy. Podany z czymś w rodzaju czekoladowej kruszonki i chrupiącymi, bursztynowymi karmelkami. Jeśli krytycy kulinarni często mówią o eksplozji smaków i struktur, to domyślam się, że mają na myśli deser szefa kuchni Czarnej Owcy - Krzesimira Jaworskiego. 9/10. Dlaczego nie 10? Bo marzyłam o tym, że domowe lody kokosowe z menu Restaurant Weeku będą wegańskie - w końcu zamiast śmietany do dyspozycji jest tłuste i kremowe mleczko kokosowe. Wysoka dziewiątka, bo mimo chwilowego rozczarowania, sorbet dał radę! :)


Jeśli chcecie spróbować menu Czarnej Owcy w wersji wegańskiej, dajcie o tym znać obsłudze i zarezerwujcie stolik:  https://restaurantweek.pl/restauracja/81757/czarna-owca/







Ogromnie cieszy fakt, że kolejne edycje Festiwalu Restaurant Week rozwijają się na naszych oczach i są coraz bardziej otwarte na bogactwo roślinnej kuchni. Z nadzieją patrzę w przyszłość i liczę na to, że w przyszłym roku nie będę musiała prosić o wymianę składników i "wersję wegańską" - bo taka obroni się sama, szczególnie w najlepszych restauracjach. Mocno kibicuję całej inicjatywie i zachęcam Was do kulinarnego szaleństwa za 39 złociszy!

*źródło: http://www.portalspozywczy.pl/handel/wiadomosci/millenialsi-lubia-zdrowo-jesc-rosnie-liczba-wegetarian-wegan-i-fleksitarian,140400.html
Czytaj Więcej »