Menu

Image Map

sobota, 29 października 2016

Soczewicowe curry z pulpecikami garam masala


Ostatnio lubię zasypiać oglądając „15 minut Jamiego”. Jego przepisy, dalekie przecież od kuchni wegańskiej, uruchamiają we mnie najwyższy poziom kreatywnego myślenia o kuchni. Jamie nauczył mnie najważniejszych zasad gotowania (przełożonych na moje realia):

1. Cytrusy rządzą światem. Wciskaj je, gdzie tylko się da. 
2. Kuchnia włoska jest królową nauk kulinarnych
3. Im bardziej kolorowo, tym lepiej
4. Siekaj, obieraj i krój niedbale
5. Zanim kupisz gotową tortillę w markecie, zastanów się trzy razy.

W oryginalnej wersji danie wyglądało mniej więcej tak: pomidorowo-kokosowe curry z cieciorką, a na nim drobiowe pulpeciki z dodatkiem mieszanki garam masala. U mnie pierwsze skrzypce zagrał przepis na pulpety ze znanego Wam już przepisu kuchni wegańskiej włoskiej (o, tutaj <-). Został lekko zmodyfikowany o nowe przyprawy i dodatek masła orzechowego, a efekt zaskoczył nawet autorkę. :) Z ręką na sercu: jest to jedna z najlepszych obiadowych propozycji na zimne jesienne popołudnia. 


Przepis:

Curry przygotowujemy według tego przepisu: klik! urozmaicając przepis o ulubione warzywa: u nas była to cukinia, kalafior i pieczona papryka.

Składniki na pulpety:
  • pół szklanki kaszy jaglanej
  • do gotowania kaszy: niecałe 1,5 szklanki bulionu warzywnego 
  • pół kostki naturalnego tofu (zmielonego lub dokładnie skruszonego w dłoniach)
  • czubata łyżka masła orzechowego
  • łyżka sosu sojowego
  • sól, pieprz ziołowy
  • po sporej szczypcie: cynamonu, imbiru, gałki muszkatołowej, kurkumy, kolendry
  • pół łyżeczki suszonego chilli
  • 1/4 szklanki mąki - u mnie gryczana
  • 3 łyżki bułki tartej bezglutenowej lub w wersji tradycyjnej - zwykłej 
  • olej roślinny do smażenia
+ opcjonalnie do podania: prażone fistaszki, świeża kolendra  

Przygotowanie pulpetów:
  1. Kaszę gotujemy około 15-18 minut w bulionie. Odstawiamy do przestygnięcia, dodajemy zmielone tofu, masło orzechowe. Masę suto doprawiamy: sosem sojowym, solą ziołową, mieszanką korzennych przypraw, chilli. Wszystko dokładnie mieszamy i stopniowo dodajemy mąkę oraz bułkę tartą, by zagęścić pulpeciki. Jeśli masa będzie zbyt rzadka, dodajemy nieco więcej mąki/bułki.
  2. Dłonie delikatnie smarujemy olejem, z jaglanej masy formujemy drobne kulki, które obsmażamy z każdej strony na cienkiej warstwie dobrze nagrzanego oleju (w sumie około 8-10 minut).
Pulpety podajemy na gorącym curry, posypując fistaszkami i świeżą kolendrą lub posiekaną natką pietruszki. 
Czytaj Więcej »

czwartek, 27 października 2016

Waniliowy ryż na mleku z sosem truskawkowym


Zawsze opisuję Wam dania do których mam dziecięcy sentyment, a więc nadszedł czas na podejście do dania znienawidzonego w przedszkolu. Jako dziecko, obcięte zresztą na klasycznego "grzyba" (kiedyś podzielę się z Wami zdjęciem, chyba jeszcze nie jestem na to gotowa<3 ) nie znosiłam ryżu  i zawsze wyjadałam sam sos owocowy. Długi czas to danie jawiło się jak najgorszy koszmar, być może z tego względu, że po płatkach i wszystkim, co podawano mi z mlekiem - okropnie bolał mnie brzuch. Po wielu latach zrobiłam kolejne, całkowicie przypadkowe podejście. Którejś leniwej niedzieli okazało się, że w domu nie ma pieczywa, a nawet gdyby było, w lodówce nie ma nic, czym mogłabym je posmarować. A jak powszechnie wiadomo, niedzielne śniadanie jest tym najważniejszym i najbardziej wyczekiwanym w tygodniu. Rada? Szybki przegląd szafek. U nas w tym szaleństwie znaleźliśmy: ryż arborio, mleko orzechowe (jeśli nie będzie go aż pół litra, dodajcie wody), laskę wanilii, winogrona przywiezione z domowego ogródka. W zamrażarce było trochę truskawek i tak oto powstało kolejne śniadanie mistrzów, które z całego serca polecam także tym, którzy nie przepadali za przedszkolną wersją. Cudownie smakuje również wersja gotowana na mleku kokosowym!


Składniki na 2 duuże porcje:
  • szklanka ryżu, np. do risotto 
  • pół litra mleka - u mnie orzechowe
  • szczypta soli
  • dwie łyżki cukru lub innego słodzika
  • opcjonalnie: szczypta cynamonu i kardamonu
  • laska wanilii 
  • szklanka mrożonych truskawek + łyżka cukru pudru + odrobina mleka
  • do podania: wiórki kokosowe/świeże owoce/mięta/orzechy
Przygotowanie:

  1. Truskawki wyjmujemy z zamrażalnika i przekładamy do blendera. 
  2. Wanilię kroimy wzdłuż na pół, przy pomocy nożyka wyskrobujemy nasionka. 
  3. Do rondelka wlewamy mleko, dodajemy ziarenka i strąki wanilii (strąki wyjmiemy po ugotowaniu), szczyptę soli, cukier, opcjonalnie: szczyptę cynamonu i kardamonu. Gotujemy ok. 20 minut na małym ogniu, co jakiś czas mieszając drewnianą łyżką, by ryż się nie przypalił.
  4. W międzyczasie truskawki miksujemy na gładki mus z odrobiną mleka i cukrem pudrem. 
  5. Kiedy ziarenka będą miękkie, a całość nabierze kremowej, gęstej konsystencji - wyjmujemy strąki wanilii, ryż przekładamy do miseczek i podajemy z sosem truskawkowym/czekoladowym/musem jabłkowym/świeżymi owocami, z czym tylko dusze Wasze zapragną! :)


Czytaj Więcej »

niedziela, 16 października 2016

Najprostsza szarlotka na świecie (sypana, wegańska)



Szczęśliwie w moim życiu zdarzyło się tak, że nie mam wrogów. Gdyby było inaczej, a potencjalni wrogowie chcieliby zwabić mnie w jakieś niebezpieczne miejsce na odludziu, zapewne najlepiej posłużyłby im do tego zapach. Cynamonu, goździków i jabłek. Pieczonej szarlotki, gotowanego musu korzennego z jabłek albo po prostu... świeżo obieranego jabłka. Najszczerszą miłością kocham ten najbardziej polski z polskich owoców, codziennie zjadam jedno Lobo, jeśli akurat nie mamy sezonowych zbiorów z działki. Mój ponad 80-letni dziadek pozostaje w doskonałej formie, uparcie twierdząc, że jest to zasługa zjadania jednego jabłka dziennie, na czczo. W samej "Księdze przysłów polskich" dumne "jabłko" wybrzmiewa niemal tak samo często jak sól, chleb i woda. Kilka tysięcy odmian jabłek umila ludzkie życie i sprawia, że doceniamy jak wiele smaku kryje się w czystej naturze. Jabłka są naszym dobrem narodowym, o czym świadczy zaszczytne pierwsze miejsce na liście producentów jabłek w Europie i ścisła czołówka światowa w tej samej kategorii. Karmimy nimi dzieci, dorosłych i zwierzęta, dla których jest to doskonały pokarm, a dzięki którym jego nadwyżki nie muszą się marnować.

Z dodatkiem jabłek przygotujecie doskonałe crumble (klik), szybkie muffinki (klik) czy korzenny kompot (klik). Teraz nadszedł czas na najprostszą i zarazem jedną z najlepszych możliwych szarlotek wegańskich. Bez problemów przygotuje ją prawdziwy kulinarny laik, a efekty zadowolą wszystkich: członków rodziny: od szczerych kilkulatków, przez hipsterskich kuzynów, aż po konserwatywne babcie.

Składniki na formę o średnicy 24 cm

  • 4 bardzo duże kwaśne jabłka (nieco mniej niż 1,5 kg)
  • 2 szklanki mąki pszennej (lub mieszanki pół na pół: pszennej z pszenną pełnoziarnistą/ orkiszową)
  • szczypta soli
  • 2 szklanki kaszy manny
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 220 g margaryny roślinnej
  • sok z połowy cytryny
  • szklanka brązowego cukru
  • łyżeczka cynamonu (+opcjonalnie kilka goździków zmiażdżonych w moździerzu)
  • pół łyżeczki suszonego imbiru
  • 4 łyżki pestek słonecznika + szczypta cynamonu + łyżka cukru
Przygotowanie:
  1. W dużej misce mieszamy mąki, cukier, cynamon, imbir, proszek do pieczenia, szczyptę soli i kaszę manną.
  2. Jabłka obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach lub rozdrabniamy w robocie kuchennym typu Thermomix, dodajemy do nich sok z połowy cytryny.
  3. Spód tortownicy wykładamy papierem do pieczenia, wewnętrzne boki formy smarujemy cienką warstwą lub margaryny. Na spód wysypujemy 1/3 suchych składników (ok. 1,5 szklanki), wyrównujemy i lekko przyklepujemy dłonią. Teraz wykładamy połowę startych jabłek w soku cytrynowym, wyrównujemy łyżką. Nakładamy kolejną część (niecałe 2 szklanki) suchych składników, przyklepać i na nie wyłożyć resztę jabłek. Znowu wyrównujemy łyżką i wysypujemy ostatnią część suchych składników. 
  4. Margarynę kroimy w cienkie plasterki i układamy je na górze ciasta, równomiernie, tak by przykryć jak największą część wierzchu. Całość posypujemy słonecznikiem wymieszanym z cynamonem i łyżką cukru. 
  5. Pieczemy około godzinę w 180 stopniach. 




Czytaj Więcej »

sobota, 15 października 2016

Czekoladowy krem jaglany z orzechami w syropie pomarańczowym


Co uważniejsi z Was wiedzą, że miksowane płatki, kasze i orzechy to jeden z głównych punktów mojego jadłospisu. To rodzaj dania, w którym jako pierwszym, zakochałam się zaraz po przejściu na dietę roślinną. Dawniej nie przepadając za budyniami wpadłam po uszy, bo: sycące, słodkie, zdrowe (no dobra, z zamiennikami cukru) i łatwe w przygotowaniu. Podatne na wszelkie modyfikacje: waniliowe, czekoladowe, owocowe; z orzechami, pestkami, owocami, sosami, wiórkami. Jako śniadanie, deser lub kolację. Dlatego kiedy Klaudia (klik) poprosiła mnie o ugotowanie czegoś, z czym najbardziej się utożsamiam, wahałam się wyłącznie pomiędzy czekoladowym budyniem a pikantnym spaghetti z pulpecikami. Padło na pierwszą opcję, bo gości zawsze warto rozpieszczać słodyczami, a dodałam nieco pomarańczowej ekstrawagancji, żeby Was nie znudzić tą budyniową miłością.

 Z Klaudią poznałyśmy się podczas zeszłorocznej akcji charytatywnej na rzecz bezdomnych zwierząt z Promyka (relacja - klik!). Rzadko mam tak, że ktoś na wstępie robi na mnie tak pozytywne wrażenie, dlatego mimo notorycznego baku czasu z obu stron, ta znajomość trwa do dziś. Pragmatyczna weganka, kociara z krwi i kości, szczera do (przyjemnego!) bólu i fotografująca... inaczej. Taka jest Klaudia, którą kiedyś zechciałam poznać oglądając jej piękne, ale nie fałszujące rzeczywistości zdjęcia na Instagramie (a tak narzekałam, że po co mi to próżne medium...:)). Niedługo zobaczycie moje pracujące dłonie, mój krem jaglany i mojego kociego towarzysza na fotografiach Klaudii. A póki co mam dla Was przepis na to, co wspólnie przygotowałyśmy:

Czekoladowy krem jaglany z orzechami w syropie pomarańczowym
Składniki na 4 duże porcje:
  • kubek kaszy jaglanej
  • 1 kubek wody
  • opcjonalnie: laska wanilii
  • 4 kubki mleka roślinnego
  • 2 tabliczki gorzkiej czekolady (opcjonalnie: z dodatkiem skórki pomarańczy)
  • szczypta soli
  • pół szklanki cukru
  • dwie garści orzechów włoskich
  • sok z połowy pomarańczy
  • łyżka syropu klonowego lub łyżka cukru brązowego
  • skórka z połowy pomarańczy
Przygotowanie:

  1. Kaszę płuczemy na sicie: najpierw zimną wodą, następnie wrzątkiem i jeszcze raz zimną wodą. W rondlu o grubym dnie zagotowuję kubek wody i 2 kubki mleka roślinnego, wrzucam do nich kaszę, laskę wanilii, szczyptę soli. Gotuję około 20-25 minut na małym ogniu, co jakiś czas mieszając. 
  2. Ugotowaną kaszę przekładamy do blendera, dodajemy 2 kubki mleka, połamaną czekoladę i cukier. Miksujemy do momentu, aż kasza zyska kremową konsystencję. 
  3. Orzechy włoskie siekamy, lekko podprażamy na patelni, zdejmujemy z ognia i dodajemy sok oraz skórkę z pomarańczy i cukier/syrop. Wkładamy z powrotem na palnik o małym ogniu i mieszamy drewnianą łyżką aż utworzy się syrop, w którym utoną orzechy. 
  4. Mus podajemy na zimno lub ciepło w szklankach/miseczkach, na górze kładąc orzechy w syropie, ewentualnie miętę/jadalne kwiaty/bitą śmietanę kokosową. Smacznego! 





Czytaj Więcej »

poniedziałek, 10 października 2016

Awaryjne curry soczewicowe



Jedną z największych zalet kuchni roślinnej są wdzięcznie zwane "obiady awaryjne". Wystarczy zawsze być przygotowanym, chowając w szafkach kuchennych produkty suche, strączkowe, pomidory w puszkach, a nade wszystko orientalne przyprawy. Kiedy nasza lodówka świeci pustkami, najczęściej przygotowujemy pełne białka soczewicowe curry, któremu nie trzeba poświęcać wiele uwagi, a którego smak nigdy nie zawodzi domowników i niespodziewanych gości. Można je urozmaicić dodając ulubione warzywa: idealnie pasuje tu dynia, cukinia, bakłażan czy bataty. Nie zaszkodzi dorzucić smażonego tofu, a na górę warto dorzucić prażone fistaszki i trochę zieleniny. Taki obiad wyjątkowo sprawdza się w ostatnich dniach, pełnych deszczu, wiatru i wiadomości o połamanym molo... :) Smacznego!


Składniki:
  • puszka pomidorów krojonych
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • szklanka czerwonej soczewicy
  • litr bulionu warzywnego
  • łyżka oleju roślinnego
  • sól
  • pół łyżeczki skórki z cytryny
  • po sporej szczypcie: kminu rzymskiego, kurkumy, suszonego imbiru, chilli
  • 2 łyżki mleka kokosowego lub śmietany roślinnej
  • do podania: ryż/kuskus/ulubiona kasza
Przygotowanie:
  1. W dużym rondlu o grubym dnie rozgrzewamy olej. Podsmażamy na nim cebulę pokrojoną w kostkę, kiedy zacznie się szklić, dodajemy posiekany czosnek i przesmażamy jeszcze około pół minuty. 
  2. Dodajemy pomidory, soczewicę, wszystkie przyprawy poza solą oraz bulion warzywny. Mieszamy, przykrywamy rondel i gotujemy około 30-40 minut, aż soczewica zmięknie. 
  3. Doprawiamy solą i skórką z cytryny, zabielamy mlekiem kokosowym lub śmietaną roślinną. Podajemy z siekaną pietruszką, kolendrą lub miętą. 

Czytaj Więcej »

środa, 5 października 2016

Kotlety gryczane, czyli hreczniaki po mojemu


Odkąd pamiętam, kreskie hreczniaki dziadka Henryka były jednym z moich ulubionych obiadów w rodzinnym domu. Piękny gryczany zapach uciekał z piekarnika wprost do dziewczęcego pokoju odrywając mnie od czytania szkolnych lektur. Wtedy pędziłam nakrywać do stołu, by jak najszybciej zasiąść do wspólnego biesiadowania. Kotleciki zawsze były podawane w tej samej konfiguracji: z pieczarkami (lub w sezonie: leśnymi grzybami) i zasmażanymi buraczkami. Sycące, a jednocześnie lekkie - doskonałe. Dziadek robił tak idealne hreczniaki, że nikt nie odważył się wejść w jego rolę. I tak, kiedy wyjeżdżał na miesięczne wakacje do Władysławowa, wiadomo było, że trzeba tęsknić podwójnie. Tę tradycję wyczekiwania przełamałam w gdańskiej kawalerce, piekąc roślinną wersję hryczniaków. Twaróg zastąpiło tofu, startą marchewkę dodałam dla słodyczy i koloru, a efekt był taki, że nie mogliśmy ruszyć się od stołu i niedzielne popołudnie minęło na czytaniu gazet pod kołdrą. Nie wiem czy to dobra rekomendacja, ale słowo harcerza, że jeśli lubicie kaszę gryczaną - zakochacie się w takim obiedzie... :)    

Składniki na ok. 12 kotletów

  • szklanka suchej kaszy gryczanej - ok. 200g
  • 250g tofu naturalnego
  • 1 cebula
  • 1 marchewka
  • sól, pieprz
  • łyżka oleju
  • 2 łyżki sezamu
  • "jajko" z siemienia lnianego: łyżka zmielonego siemienia + 2/3 łyżki bardzo ciepłej wody 
  • 2 ząbki czosnku
Przygotowanie:
  1. W garnku zagotowujemy 2 szklanki wody, dodajemy kostkę warzywną lub liść laurowy i sos sojowy. Do gotującej się wody wsypujemy szklankę kaszy gryczanej. Gotujemy około 15 minut, aż kasza wchłonie cały płyn. Odstawiamy do przestygnięcia.
  2. Cebulę kroimy w kostkę, marchewkę ścieramy na drobnych oczkach. Podsmażamy je wspólnie na łyżce oleju. Tak podsmażoną cebulę i marchew przekładamy do malaksera, dodajemy tofu i przeciśnięty przez praskę czosnek. Miksujemy, do połączenia składników, ale niezbyt długo. 
  3. Masę przekładamy do miski, dodajemy kaszę gryczaną, lekko uprażony na suchej patelni sezam i "jajko" z siemienia lnianego. Doprawiamy sporą ilością soli i pieprzu, dokładnie mieszamy. 
  4. Formujemy okrągłe kotlety i układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy około 25 minut w temperaturze 180  stopni, na końcu pieczenia (ok 5-10 minut przed wyjęciem) odwracamy kotlety na drugą stronę.
  5. Najlepiej smakują podane z sosem grzybowym, buraczkami i pyrkami. :) Smacznego!
Czytaj Więcej »