Menu

Image Map

czwartek, 30 czerwca 2016

Keczup paprykowy a'la ajvar



Według mnie w smaku przypomina bardziej ajvar niż keczup, ale ta nazwa przyjęła się w naszym domu kilka lat temu, kiedy mama Kasia po raz pierwszy za punkt honoru obrała przetworzenie wszystkich papryk i pomidorów od zaprzyjaźnionego sąsiada. Bo trochę obite, niby nieładne, nikt nie chce kupić, ale w smaku - cudowne, słodkie, niepowtarzalne i warte wycieczek na wieś. A jako że nasza rodzina z miłości do czerwonych dań słynie, keczup powtarzany jest co wakacje, a później cyklicznie spożywany do kanapek, parówek (sojowych, rzecz jasna!) i makaronów. 
Zawsze robimy dwie wersje: łagodną i pikantną. Ja odkręcam tylko te słoiki, na których widnieje narysowany płomień, bo ostry keczup to moje top3 przetworów z pilskiej piwniczki. Z całego serducha polecam Wam ten przepis, bo takie słoiczki pięknie urozmaicają śniadania i kolacje, a zimą przypominają smaki lipca i sierpnia. 

To podstawowy przepis na domowy keczup, ale możecie bawić się nim do woli. Dodajcie śliwki, jabłka czy cukinie, a otrzymacie ciekawe sosy do roślinnych burgerów.



Składniki:
  • 2kg czerwonej papryki
  • 1kg mięsistych pomidorów
  • 2 cebule
  • 3 ząbki czosnku
  • pół szklanki octu jabłkowego
  • pół szklanki oleju roślinnego - np. rzepakowego
  • 200g koncentratu pomidorowego
  • 2/3 szklanki cukru trzcinowego
  • 2 łyżki soli
  • 2 listki laurowe
  • kilka ziarenek ziela angielskiego
  • 2 łyżeczki wędzonej papryki - jeśli lubicie, dodajcie ją w ostrej wersji! :)
  • łyżeczka suszonego imbiru

Przygotowanie:
  1. Paprykę i cebulę zmiksuj w blenderze typu Thermomix, maszynce do mięsa lub bardzo drobno pokrój. 
  2. Pomidory sparz, obierz ze skórki (chyba, że nie przeszkadza Ci jej obecność w przetworach), pozbaw gniazd nasiennych i drobno pokrój.
  3. Do wysokiego garnka z grubym dnem dodaj zmielone paprykę i cebulę, pomidory, przeciśnięty przez praskę czosnek, olej, ziele angielskie, listki laurowe, cukier i sól. Gotuj na średnim ogniu przez około 40 minut, co jakiś czas mieszając. 
  4. Po tym czasie dodaj wędzoną paprykę, suszony imbir, ocet jabłkowy i koncentrat. Teraz gotuj przez kolejne 40 minut, częściej mieszając, by sos nie przywierał do dna.  
  5. Gotowy, bardzo gorący keczup przekładamy do czystych, wyparzonych słoików, dokładnie zakręcamy, układamy nakrętkami do dołu i przykrywamy ściereczką. Tak pozostawiamy do wystygnięcia, później przechowujemy przez kilka miesięcy. 
  6. Smacznego!


Czytaj Więcej »

czwartek, 23 czerwca 2016

Sąsiedzka Książka Kucharska, a w niej miejsce na tofu!


Znalazłam ją jakiś czas temu w swojej obdrapanej skrzynce na listy i to była miłość od pierwszego wejrzenia. Sąsiedzka Książka Kucharska to jeden z wielu elementów składowych wydarzenia, które od 2009 roku zrzesza mieszkańców Gdańska, a konkretnie jego poszczególnych dzielnic. Projekt Instytutu Kultury Miejskiej - Gdańskie Dni Sąsiadów zachęca mieszkanki i mieszkańców miasta, by poznawali się poprzez organizowanie przeróżnych wydarzeń na swoich osiedlach. A mogą to być grille, zawody sportowe, kursy pierwszej pomocy, święta ulicy, ale wszystko to zawsze zwieńczone poczęstunkiem - bo jak wiadomo nie od dziś, nic tak nie integruje jak wspólny posiłek.
Tak powstał pomysł na stworzenie niecodziennej książki kucharskiej - takiej, w której główną rolę odgrywają wspaniali, uśmiechnięci ludzie, ich historie i pomysły, a niekoniecznie ogromne zdjęcia potraw. Co wyróżnia Sąsiedzką Książkę Kucharską?

1. Oprawa graficzna, przejrzystość, dodatki

Książka jest przyjemna dla oka, przeważają kolory: biały, ciemnoróżowy i czarny. Zdjęcia autorów przepisów są pomysłowe, profesjonalne i kreatywnie wkomponowane w tło zabawnych, tematycznych rysunków. Dla przykładu, Malwina dźwiga gigantyczną pieczarkę obok przepisu na pieczarki nadziewane kremem z brokułów, Ana żongluje składnikami do szarlotki, a Pani Helena podtrzymuje rysunkowy stos z babek piaskowych i foremek do pieczenia.
Przepisy są uporządkowane według jasnych kategorii (na dobry początek, na większy apetyt, na deser, na zimę, na pragnienie), na końcu znajdziecie ciekawe kategorie: rodzaje diet, zamienniki, przeliczniki miar i wag, miejsce na twoje notatki i coś, co urzekło mnie najbardziej - naklejki na przetwory! :)

2. Sporo wegetariańskich i wegańskich przepisów, zamienniki

Ogromnym i pozytywnym zaskoczeniem była dla mnie rubryka z zamiennikami mięsa, gdzie znajdziecie wzmianki o tofu, tempehu, seitanie, soi, pasztetach ze strączków, agarze, czy glonach nori. I nie jest to jedyny ukłon w stronę wegan, bo w książce znajdziecie np. przepisy na mrożoną kawę kokosową, falafele, grillowane brzoskwinie, ciasto jaglane, pikantne kotlety soczewicowe. Nikt z tradycjonalistów nie poczuje się z sąsiedzką książką kucharską obco, bo rubryka z różnymi rodzajami diet jasno tłumaczy jaka jest różnica między dietą wegetariańską a wegańską, tradycyjną a bezglutenową. Dodatkowym atutem jest zbiór zamienników dla jaj, śmietany, jogurtów, masła, serów. Autorzy i autorki zachęcają również do wykorzystania w swoich przepisach wody z kranu, by budzić zmysł oszczędzania nie tylko portfela, ale również naszej planety. Czapki z głów! :)

3. To, w jaki sposób możesz ją zdobyć

Jakże by inaczej - organizując Dni Sąsiadów! Jeszcze do 30 czerwca macie czas, by poprzez stronę http://gdansk.dnisasiadow.pl/ dołączyć do akcji, zebrać sąsiadów i wspólnie celebrować czas w naszym pięknym Gdańsku. A kiedy już zorganizujecie swoje sąsiedzkie dni, nie tylko będziecie mogli otrzymać piękną, fizyczną wersję książki, ale również wziąć udział w konkursie na przepis do kolejnego wydania, które zostanie opublikowane w 2017 roku. Jeśli jednak nie macie możliwości włączyć się w obchody tego barwnego święta, zachęcam Was do ściągnięcia książki w wersji pdf, również ze strony podanej wyżej.









Czytaj Więcej »

niedziela, 19 czerwca 2016

Ulubiona zupa kalafiorowa (bez liku lubczyku!)

Nie wiem czy szanujący się i powalający kreatywnością blog kulinarny publikuje przepis na zwykłą zupę kalafiorową, ale po kolejnym takim obiedzie po prostu muszę wrócić do klasyki. Kiedy gotuję obiady z dziadkiem Heniem, najczęściej przygotowujemy zupy ze wszystkiego, co tylko znajdziemy w lodówce. Kalafiorowa to tradycja, ale ostatnio w kuchni zalegał nam jeszcze całkiem spory pęczek świeżego pachnącego lubczyku. Kiedyś już wspominałam o tym, że w kuchni dziadka nie zmarnuje się nawet ćwierć jabłka, dlatego do kalafiorowej spontanicznie trafiła ogromna ilość chyba najbardziej polskiego zioła, jakie można sobie wyobrazić. I zupełnie niespodziewanie, bo cóż jeszcze może mnie zaskoczyć w kalafiorowym wywarze, wpadłam w tę miłość jak śliwka w kompot. Zupa smakowała jak... kalafiorowy rosół, a z Heniem jednogłośnie stwierdziliśmy, że to idealny posiłek do łóżka w czasie przeziębienia (które nas, co prawda, nie chwyta prawie nigdy, za to lubimy dbać o zmizerniałych domowników).

Jeśli nie lubicie pływających, rozgotowanych listków, czy to lubczyku, czy szpinaku, czy kapusty (ja uwielbiam każde), zmiksujcie zupę, wcześniej wyjmując sporo kawałków warzyw, a pozostawiając lubczyk. Na końcu warzywa wrzućcie z powrotem i po problemie.    




Składniki:

  • główka kalafiora
  • 4 ziemniaki
  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka (korzeń)
  • pół małego selera
  • 2 listki laurowe
  • ziele angielskie - kilka ziarenek
  • 2 łyżki roślinnej śmietany - u mnie owsiana
  • pęczek świeżego lubczyku
  • sól, pieprz (najlepiej biały), szczypta gałki muszkatołowej
  • kostka naturalnego bulionu warzywnego - opcjonalnie (bez niego dodajcie więcej przypraw)
Przygotowanie:
  1. Wszystkie warzywa dokładnie wyszoruj. Kalafiora podziel na małe różyczki, marchewkę i korzeń pietruszki pokrój w talarki, a seler w drobną kostkę. Wszystkie warzywa oprócz kalafiora wrzuć do głębokiego garnka, zalej wodą tak, by przykryła warzywa, dodaj kostkę warzywną, listki laurowe, ziele angielskie. Postaw na średnim ogniu. Gotuj około 10 minut.
  2. Teraz dodaj różyczki kalafiora, Liście lubczyku posiekaj (dość grubo) i dorzuć do zupy. Gotuj jeszcze około 10 minut, tak by kalafior zmiękł.
  3. Dodaj sól, pieprz, gałkę muszkatołową, ewentualnie odrobinę suszonego czosnku. Na końcu zabiel zupę śmietanką lub zagęść zasmażką. 



Czytaj Więcej »

piątek, 17 czerwca 2016

Wegański omlet po hiszpańsku (z cukinią i fioletowymi ziemniakami)


Pamiętacie wiernego giermka Don Kichota z Manczy? Niewysoki, z pokaźnym brzuchem, lekko komiczny, ale zawsze do końca wierny swoim ideałom Sancho Pansa. Chodzą słuchy, że wierności dochowywał nie tylko wartościom rycerskim, ale również... tortilli de patatas, czyli swojemu ulubionemu hiszpańskiemu daniu. To nic innego jak wytrawny omlet smażony z cebulką i ziemniakami w przeróżnych wariacjach w zależności od zakątka Hiszpanii, upodobań i kreatywności gospodarza i tego, co akurat znajdziemy w lodówce. Niektórzy z Was na wstępnie są pewnie zdziwieni co na blogu robi omlet, ale spokojnie - masa "jajeczna" to po prostu sproszkowana ciecierzyca połączona z roślinnym mlekiem, przyprawami i suszonymi pomidorami. To jedno z dań, które z pozoru może wydawać się trudne, ale przy odrobinie cierpliwości uda się każdemu. Omlet przewraca się łatwiej niż ten przygotowany z jajek, a z dodatkami możecie szaleć do woli. Nigdy nie rezygnowałabym jedynie z papryki wędzonej, która nadaje omletowi wyjątkowy charakter.

Składniki na 1 omlet widoczny na zdjęciu:
  • 2 ziemniaki - u mnie fioletowe, mogą być dowolne
  • pół małej cukinii
  • kilka suszonych pomidorów
  • pieprz, sól (kala namak lub zwykła), wędzona papryka
  • łyżka płatków drożdżowych - opcjonalnie
  • spora szczypta suszonego czosnku
  • 4 kopiaste łyżki mąki z ciecierzycy
  • 2/3 szklanki mleka roślinnego
  • łyżeczka proszku do pieczenia - jeśli trzeba bezglutenowego
  • oliwa lub olej do smażenia

Przygotowanie: 

  1. Ziemniaki ugotuj w mundurkach z odrobiną soli, ostudź, obierz i pokrój w talarki. Tak samo pokrój cukinię, a cebulkę posiekaj w kostkę.
  2. Na średniej wielkości patelni rozgrzej olej lub oliwę, podsmaż cebulkę z ziemniakami i cukinią.
  3. W międzyczasie do miski przesiej mąkę z ciecierzycy, łyżeczkę proszku do pieczenia, sporą szczyptę soli zwykłej lub kala namak (daje jajeczny posmak), pieprz, pół łyżeczki wędzonej papryki, suszony czosnek i opcjonalnie płatki drożdżowe. Wymieszaj łyżką, dodaj mleko roślinne i wszystkie składniki połącz rózgą kuchenną. Na końcu wmieszaj drobno pokrojone suszone pomidory.
  4. Tak przygotowaną masę wylej na patelnię, gdzie smażą się cebulka, ziemniaki i cukinia. Nie mieszaj! Smaż na małym ogniu przez około 5 minut pod przykryciem (ja przykrywam talerzem:)), delikatnie obróć na drugą stronę, smaż jeszcze 2 minuty, podawaj z ulubioną zieleniną/sosem/pomidorkami koktajlowymi, jak lubisz!




Czytaj Więcej »

wtorek, 14 czerwca 2016

Wiosenna tofucznica z groszkiem

Weekendowy klasyk, który zajadamy w wersjach z pieczarkami, suszonymi pomidorami, szpinakiem i jarmużem. Z utęsknieniem czekam na wersję z kurkami i świeżymi ziołami, ale póki co dzielę się z Wami prostym przepisem na urozmaicenie sławnej tofucznicy. Mrożony groszek dodaję ostatnio wszędzie, bo tego z puszki, z jego szaro-zielonym kolorem nie potrafię zaakceptować... :) Ląduje w curry, zupie jarzynowej, paście na chleb, makaronach i sałatkach. Teraz także w wersji a'la jajecznej, z kruszonym chilli, którego używamy w naszej małej kuchni równie często, jak perełek groszku. Tu podaję Wam przykładowy link, dzięki któremu kupienie tej przyprawy potrwa minutę - Klik!
Ja tę i inne przyprawy typu papryka wędzona kupuję w uroczych drewnianych kioskach z przyprawami świata, które spotykam raz po raz w gdańskich zaułkach starówki, galerii handlowych czy przeróżnych jarmarków. Takie śniadanie jest bogate w białko i stosunkowo ubogie w tłuszcz, więc idealnie sprawdzi się dla osób prowadzących aktywny tryb życia. Smacznego!



Składniki na 2 średnie porcje:
  • kostka naturalnego tofu
  • trzy łyżeczki płatków drożdżowych nieaktywnych - opcjonalnie
  • spora szczypta czarnej soli
  • dwie łyżki podgotowanego mrożonego groszku
  • kilka pomidorów koktajlowych
  • mała cebula
  • łyżeczka oleju 
  • 3 łyżki wody
  • spora szczypta kurkumy
  • łyżeczka kruszonego chilli
  • pieprz
  • spora ilość siekanego szczypiorku
Przygotowanie:
  1. Cebulę kroimy w kostkę i przesmażamy na łyżeczce oleju. Kiedy zacznie się mocno rumienić, dodajemy łyżkę wody i bardziej dusimy niż smażymy. :)
  2. Dodajemy mocno pokruszone tofu, dodajemy kurkumę i czarną sól. Smażymy kilka minut, dodajemy jeszcze 2 łyżki wody, by tofu zmiękło, czekamy aż woda odparuje. 
  3. Na końcu dodajemy połówki pomidorków koktajlowych, groszek, pieprz, kruszone chilli i płatki drożdżowe. Wszystko dokładnie mieszamy, próbujemy i ewentualnie doprawiamy, a na końcu suto posypujemy siekanym szczypiorkiem. Podajemy ze świeżym pieczywem.




Czytaj Więcej »

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Pikantne pikle z różowej i złotej rzodkiewki


Takich pikli spróbowałyśmy wspólnie z mamą w gdańskiej Wege Stacji (klik), jako dodatek do przepysznych mielonych kotletów sojowych. Postanowiłyśmy odtworzyć ten smak w domu, tyle że w nieco bardziej pikantnej wersji, tak by nasi rasowi mężczyźni byli zadowoleni... :) Tradycja uwielbienia ostrego smaku jest w tym domu silnie zakorzeniona, toteż staram się, by każde danie i dodatek miały swój charakter. Udało się podwójnie, bo na targowisku w rodzinnym mieście pierwszy raz udało mi się kupić złotą - wyjątkowo pikantną wersję rzodkiewki. Słowo harcerza, że była przepyszna na surowo i w formie piklowanej, szkoda tylko, że w Gdańsku nie było mi dane takiej spotkać (jeśli wiecie, gdzie taką znajdę, dajcie znać!). Ta marynata jest słodko-ostra, ale możecie pominąć papryczkę chilli i pójść w łagodne klimaty, pikle to wdzięczny temat do improwizacji. Idealnie sprawdzą się w soczewicowo-fasolowych burgerach, które już niedługo na blogu...







Składniki na 1 duży słoik:
  • 2 pęczki bardzo świeżej, chrupiącej rzodkiewki - u mnie klasyczna i złota w typie redhart
  • szklanka wody
  • 1/3 szklanki octu winnego białego lub jabłkowego
  • 2 ząbki czosnku
  • mała posiekana papryczka chilli razem z ziarenkami - jeśli nie preferujecie opcji pikantnej, pomińcie.
  • mała szalotka przekrojona wzdłuż na pół
  • łyżeczka kolorowego ziarnistego pieprzu
  • 2 łyżki cukru pudru
  • łyżeczka soli
Przygotowanie:

  1. Oderwij liście rzodkiewki i zamiast je wyrzucać, zużyj do pysznego pesto. 
  2. Rzodkiewki dokładnie wyszoruj, pokrój na talarki.
  3. W wysokim naczyniu połącz wodę, ocet, cukier, sól, ziarenka pieprzu, kawałki chilli, szalotkę i obrane ząbki czosnku.
  4. Pokrojone rzodkiewki wrzuć do dużego słoika, dodaj całą zalewę, zamknij słoik i kilka razy delikatnie nim wstrząśnij. Przełóż pikle do lodówki.
  5. Jedz na drugi dzień (i przez kolejnych kilka tygodni) w towarzystwie dań grillowych, śniadaniowych kanapek, obiadowych burgerów, w surówkach. 


Czytaj Więcej »

niedziela, 5 czerwca 2016

Sałatka grecka z tofu-fetą



Ostatni raz, kiedy jadłam tradycyjną wersję sałatki greckiej, została ona zamordowana przez kucharza i jego miłość do oliwek. Właściwie nie była to sałatka grecka, tylko oliwki z dodatkami, a jak wiadomo, do wszystkiego, co ma tak wyraźny smak, potrzebny jest umiar. Zraziłam się, powyjadałam pomidory i ogórki, już i tak nasiąknięte wytrawnym oliwkowym smakiem.O sałatce zapomniałam, a chwilę później pożegnałam się z serem feta i innymi jego kuzynami. I jak to w życiu bywa, pewnego dnia wracając z długiej przejażdżki rowerowej stwierdziłam, że najwyższa pora na wielki powrót, a dzięki dawnemu przepisowi Marty z Jadłonomii (klik) i małym jego modyfikacjom, żaden to problem. Taka oszukana feta przyda Wam się do sałatek, jako dodatek do grilla, makaronów czy grzanek. Ogromną zaletą przepisu jest to, że tak przygotowane kostki sojowe długo zachowują świeżość, a zalewy możecie użyć kilkukrotnie. Sałatka grecka to jedna z najlepszych decyzji, jakie możecie podjąć względem tak wyrazistego tofu - daję słowo, bo tak ostatnio wyglądają moje kolacje... :) 


Składniki na 3 porcje:

sałatka:
  • 3 łyżki oliwy
  • łyżka soku z cytryny
  • pieprz, sól
  • łyżeczka suszonego oregano
  • opcjonalnie: mały ząbek czosnku
  • 2 pomidory
  • 1 ogórek szklarniowy
  • pół czerwonej cebuli
  • opcjonalnie: kilka oliwek czarnych lub kalamata
  • czerwona papryka
  • pół kostki tofu
tofu a'la feta:

  • 5 łyżek soku z cytryny
  • 3 łyżeczki płatków drożdżowych nieaktywnych (opcjonalnie)
  • 2 ząbki czosnku
  • szczypta cukru
  • dwie łyżeczki soli
  • 150 ml oliwy - u mnie aromatyzowana chilli

Przygotowanie:

  1. Przynajmniej dzień wcześniej wkładamy pokrojone w kostkę tofu do marynaty: wszystkie składniki łączymy w słoiku, mieszamy, zanurzamy kosteczki tofu i marynujemy nawet do tygodnia (pyszne jest już na drugi dzień, a z każdym dniem ma bardziej intensywny smak).
  2. Oliwę mieszamy z sokiem z cytryny, oregano, szczyptą soli, pieprzem i ewentualnie przeciśniętym przez praskę ząbkiem czosnku. Tak przygotowany sos przekładamy do lodówki.
  3. Ogórka, pomidora i paprykę kroimy w kostkę, cebulę w krążki, a oliwki w plasterki.
  4. Tak przygotowane warzywa wrzucamy do miski, dodajemy sos i kawałki tofu fety. Smacznego!






Czytaj Więcej »

sobota, 4 czerwca 2016

Śniadaniowy koktajl z ogórka, melona i banana


Sezon na pitne posiłki rozpoczął się wraz z nęcącymi nos zapachami świeżych truskawek na targowiskach. W kuchni coraz cieplej, więc odechciewa się gotować, dusić i smażyć, a w ruch idzie blender, świeże owoce i warzywa. Na obiad odważcie się przygotować chłodnik z botwinki (klik) lub truskawek (klik), a śniadania celebrujcie kolorowymi koktajlami. Klasycznym truskawkowym lub jeszcze zdrowszą wersją, taką jak dzisiejsza, z soczystym melonem, pożywnym bananem i odświeżającym ogórkiem. Do takiej kompozycji świetnie będzie pasowało również jabłko albo gruszka, ale jak to w zielonych koktajlach bywa, śmiało wrzucajcie, co tylko zalega Wam w lodówkach.  





Składniki na 2 duże porcje:
  • 1 banan
  • 1 duży ogórek szklarniowy
  • 1 melon miodowy
  • garść szpinaku
  • szklanka wody
  • dwie łyżeczki zmielonego siemienia lnianego
Przygotowanie:



  1. Ogórka obierz ze skórki, pokrój na kilka kawałków, wrzuć do blendera. Dodaj wydrążonego melona, banana, garść szpinaku i wodę.
  2. Do wszystkich składników dodaj zmielone (np. w młynku do kawy) siemię lniane i całość miksuj na wysokich obrotach około pół minuty. Podawaj z miętą i plasterkiem ogórka.  

Czytaj Więcej »