Menu

Image Map

piątek, 29 stycznia 2016

Brokułowo-groszkowa zupa ratunkowa z mleczkiem kokosowym


Podczas sesji człowiek dowiaduje się o sobie wielu rzeczy: ile czasu wytrzyma bez robienia zakupów, jak wiele zielonej herbaty można wypić jednego dnia, jak wysoka może być konstrukcja z brudnych naczyń i... jak zrobić najpyszniejszą zupę w 20 minut. Nieubłagalnie kurczący się czas i nadmiar pracy zmusił mnie do podejmowania kolejnych wyzwań, z tym najważniejszym na czele - by pomyślnie przejść przez wir egzaminów bez suplementów diety, energetyków, fast-foodów i chronicznego niewyspania. Jako studentka z niezłym stażem wiem, że nie jest to takie trudne jak mogłoby się wydawać, dodatkowo zawsze pozytywnie odbija się na zawartości portfela i zdrowiu, wszak nie ma czasu na włóczenie się po knajpach. Trochę logistyki, kreatywności, kilka podstawowych składników w szafkach i nagle okazuje się, że pomiędzy Białoszewskim a Różewiczem znajdzie się czas na wymyślenie błyskawicznej, doskonałej zielonej zupy pełnej witamin, orientalnych aromatów i koloru, który stawia na nogi bez kofeiny. Poza kolorem pobudza też ostrość, jaką nadaje pasta curry, a której poziom możecie samodzielnie regulować zwiększając lub zmniejszając jej ilość w liście składników. 

Taką zupę możecie zajadać z grzankami i pokrojonym w kostkę tofu lub samodzielnie, w każdej wersji smakuje idealnie.   


Składniki:
  • 1 brokuł
  • szklanka mrożonego groszku
  • odrobina oleju roślinnego
  • 1 cebula
  • łyżeczka zielonej pasty curry - opcjonalnie, jeśli pomijacie, dodajcie ząbek czosnku 
  • ok 1,3 litra bulionu warzywnego*
  • 1/3 puszki mleka kokosowego 
  • sól
  • pieprz cytrynowy
*jeśli nie macie domowego bulionu, warto pomyśleć o zakupie większej ilości ekologicznych kostek warzywnych bez chemicznych dodatków i o obniżonej zawartości soli. Kupicie je w sklepach ze zdrową żywnością, ceny wahają się od 4 do 7 złotych za opakowanie
Przygotowanie:
  1. W rondelku o grubym dnie rozgrzewamy olej, cebulę siekamy i lekko zrumieniamy na tłuszczu. 
  2. Dodajemy pastę curry, rozcieramy na dnie garnuszka, chwilę podsmażamy, po czym dodajemy mrożony groszek i różyczki z całego brokuła. Wszystko dokładnie mieszamy.
  3. Do warzyw dodajemy bulion, gotujemy na małym ogniu przez około 15 minut, po czym (ewentualnie) doprawiamy pieprzem cytrynowym i w razie potrzeby solą. 
  4. Całość bardzo dokładnie miksujemy, najlepiej w blenderze kielichowym, przed ostatnim zmiksowaniem dodajemy mleczko kokosowe. 
  5. Podajemy z prażonym sezamem, smacznego!


Czytaj Więcej »

środa, 20 stycznia 2016

Wegańska carbonara!


Ostatnio, podczas gorącej dyskusji w korytarzu gdańskiego wydziału filologicznego, usłyszałam, że można bawić się w podrabianie mięsnych burgerów tymi, dajmy na to, buraczanymi, ale jeśli chodzi o słynną śmietanowo-serowo-boczkową carbonarę, to zostaję bez szans, bo tutaj trudność jest potrójna. A jako że babcia Mysia, Forrest Gump i Mania z "Zimy o poranku" nauczyli mnie, że nie istnieją sytuacje bez szans, zawalczyłam kolejnego dnia i nawet nie spodziewałam się, że będzie tak łatwo... :) Boczek? Pamiętałam wędzone skwarki z tofu długo smażone w sosie sojowym. Smak sera? Ukochane płatki drożdżowe. Śmietana? Tu nie trzeba było się nawet zastanawiać, bo coraz bardziej dostępne (pod względem lokalizacji i ceny) są śmietany sojowe. Ostatnio w niskiej cenie można kupić taką śmietankę w największej sieci drogeryjnej z czerwonym logo... :)

Przygotowanie całego dania nie zajmie Wam więcej niż 20 minut, co dodatkowo przemawia na jego korzyść. Samo w sobie przez makaron i śmietankę jest dość ciężkie, dlatego wartości dodaję mu sporą ilością świeżej pietruszki - możecie śmiało pominąć ten element, choć nadaje makaronowi sporo lekkości.

To kolejne danie zatwierdzone przez mięsożercę - znak jakości w postaci błogiego uśmiechu został przyznany.



Składniki na 3 porcje:
  • kostka wędzonego tofu
  • cebula
  • 200 ml śmietanki sojowej
  • 5 łyżeczek płatków drożdżowych
  • opcjonalnie: spora szczypta czarnej soli
  • spora ilość świeżo mielonego pieprzu 
  • sos sojowy (dostępny w wersji bezglutenowej)
  • olej roślinny
  • natka pietruszki
  • makaron spaghetti - w wersji bezglutenowej np. kukurydziany
  • dwa małe ząbki czosnku
Przygotowanie:


  1. Cebulę i wędzone tofu kroimy w bardzo drobną kostkę. 
  2. Na dużej patelni mocno rozgrzewamy olej, wrzucamy na niego cebulę i tofu, podlewamy sporą ilością sosu sojowego i podsmażamy tak, by tofu i cebulka stały się pięknie rumiane. Często mieszamy, a na końcu dodajemy czosnek przeciśnięty przez praskę.
  3. W międzyczasie zaczynamy gotować makaron.
  4. Zmniejszamy ogień pod patelnią, powoli dodajemy śmietankę, całość bardzo energicznie mieszając drewnianą łyżką. Doprawiamy płatkami drożdżowymi, czarną solą i spooorą ilością czarnego pieprzu. Smakujemy i ewentualnie doprawiamy.
  5. Natkę pietruszki bardzo drobno siekamy i mieszamy z ugotowanym makaronem. Dodajemy sos i podajemy według uznania, np. z kiełkami brokuła.
  6. Smacznego!


Czytaj Więcej »

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Dla leniwych: czekoladowy budyń owsiany z truskawkową posypką

Zniknęłam ostatnio na chwilę, by przypomnieć sobie jak ważna jest dla mnie ta strona. W międzyczasie ból sprytnie zniechęcał mnie do przygotowywania pięknych dopracowanych śniadań i wymyślnych obiadów, ale mimo wszystko zostałam wierna posiłkom pożywnym. Śniadania musiały być błyskawiczne w przygotowaniu, zapewniające dużo siły, najlepiej słodkie i owocowe. Nie chciało mi się, a właściwie nie miałam siły wystać przy klasycznych owsiankach i jaglankach, a więc powstał ten wybryk natury, profanacja budyniu - powiedzieliby niektórzy, a dla mnie po prostu wybawienie w ciężkie dni, gdy na przygotowanie śniadania mam maksymalnie 5 minut. Taki budyń możecie jeść na ciepło lub zimno, w wersji waniliowej lub czekoladowej, w towarzystwie syropów, i owoców, miksując dodatkowo przed podaniem na gładki mus, lub zostawiając przyjemnie ciągnące się grudki. Sprawdzi się jako deser, drugie śniadanie, jako rycerz w walce z małym głodem. Tym, którzy nie lubią klasycznej owsianki ze stołówkowech wspomnień, może pomóc przełamać lody.

Posypka truskawkowa jest tu dodatkowym hitem, bo zazwyczaj zostaje wyjedzona w całości z pojemnika jeszcze ciepłego od pracy ostrza. Pachnie i smakuje latem, zachowuje swoje wartości, pozbawiona jest zbędnych cukrów. Z każdym liofilizowanym owocem możecie z powodzeniem postąpić tak samo, dodając wyrazu swoim śniadaniom.


 Składniki:
  • 4 łyżki płatków owsianych (dla osób z nietolerancją glutenu: ze specjalnym oznaczeniem opakowania)
  • szklanka mleka roślinnego - u mnie migdałowe
  • 3 kostki gorzkiej czekolady
  • łyżka syropu daktylowego lub innego słodzika
  • dwie łyżeczki kakao
  • ulubione owoce
  • garść liofilizowanych truskawek lub innych czerwonych owoców
Przygotowanie:
  1. W rondelku doprowadź mleko do wrzenia, dodaj słodzik,zamieszaj i zmień ogień na najmniejszy. 
  2. Płatki owsiane zmiel, np. w młynku do kawy.
  3. Jedną dłonią stopniowo wsypuj do rondelka mączkę owsianą, a drugą bardzo energicznie mieszaj kuchenną trzepaczką, rozprowadzając w mleku zmielone płatki, rozcierając je i równomiernie zagęszczając mleko. 
  4. Mieszamy kilka minut, ewentualnie dodając odrobinę mleka.
  5. Na końcu do rondelka wsypujemy kakao i trzy kostki gorzkiej czekolady. Rozpuszczamy czekoladę w budyniu, zdejmujemy z ognia i przekładamy do miseczki.
  6. W kielichu blendera miksujemy na pył plastry liofilizowanej truskawki. Posypujemy budyń, dodajemy ulubione owoce.
  7. Jemy na ciepło lub zimno, smacznego! 


Czytaj Więcej »

niedziela, 10 stycznia 2016

Limonkowy pudding chia


Chociaż nie należę do fanatyków tak zwanych "superfoods", a właściwości polskiego siemienia lnianego doceniam bardziej niż te hiszpańskich nasion chia, to w takim puddingu są one niezastąpione. Nie mają wyraźnego smaku, toteż możemy szaleć z wariacjami owocowymi, czekoladowymi czy waniliowymi. Dziś dzielę się z Wami banalnym przepisem na zielony, limonkowy pudding chia o orzeźwiającym smaku, który świetnie komponuje się z całą masą innych owoców (lub musów owocowych). Najlepiej przygotować go dzień wcześniej, by nasionka zdążyły się pięknie związać i stworzyć coś na podobieństwo kisielu. Poza smakiem i przyjemnie strzelającymi w buzi ziarenkami, chia dostarczą Wam kwasów Omega 3, białka i przeciwutleniaczy, Nic, tylko jeść na zdrowie! :)

Składniki na 1 pudding widoczny na zdjęciu:


  • szklanka mleka roślinnego - u mnie ryżowo-migdałowe, ale świetnie sprawdzi się również kokosowe
  • dwie czubate łyżki nasion chia
  • czubata łyżeczka sproszkowanego młodego jęczmienia (dla koloru i zdrówka)
  • nieco skórki startej z limonki 
  • dwie łyżeczki soku z limonki
  • dwie łyżeczki ksylitolu lub innego dowolnego słodzika
  • do podania: owoce, mięta, orzechy, co tylko chcecie

Przygotowanie:
  1. Do słoika wlej mleko, dodaj słodzik, nasiona chia, młody jęczmień, sok oraz skórkę z limonki.
  2. Zamknij słoik i wstrząśnij nim bardzo dokładnie.
  3. Pozostaw słoik w lodówce na 15-20 minut.
  4. Po tym czasie jeszcze raz wstrząśnij kilka razy, otwórz, dokładnie zamieszaj łyżką i odłóż do lodówki na kilka godzin, a najlepiej całą noc. Po ostatnim wstrząśnieciu możesz pozostawić pudding w słoiku lub przelać go do eleganckich kokilek/kieliszków/miseczek, by tam stężał.
  5. Przed podaniem dodajemy do puddingu świeże owoce lub przygotowany z nich mus.
Smacznego!




Czytaj Więcej »

wtorek, 5 stycznia 2016

Pierogi pełnoziarniste ze szpinakiem, tofu i suszonymi pomidorami


Za wszelkie przysługi, prezenty, obecność i radości sprawiane przez przyjaciół i rodzinę lubię odwdzięczać się... pierogami. Najróżniejszymi, w zależności od upodobań, tego kto zostanie obdarowany, od mojej weny twórczej lub tego, co akurat mam w lodówce. Jako wyraz najwyższej wdzięcznosci sprawdziły się już pierogi z grzybami i śliwką, z kapuchą i pierogami, z jagodami i różą, ruskie z tofu, a wczoraj właśnie ta nowość. Nie znam już nikogo (inaczej było w czasach przedszkola) kto nie lubi dobrze przyrządzonego szpinaku, a ten z dodatkiem konkretnego tofu i wyrazistych suszonych pomidorów smakuje jeszcze lepiej. Spory dodatek mąki pełnoziarnistej sprawia, że pierogi będą nieco bardzej łaskawe dla naszych boczków, a ich przygotowanie poszło tak sprawnie, jak chyba nigdy wcześniej. A może po prostu zaczynam mieć to we krwi... :) Smacznego!  






Składniki na około małych 50 pierogów

Ciasto:


  • 250g mąki pszennej
  • 250g mąki pszennej pełnoziarnistej
  • dwie łyżki oleju roślinngo
  • szklanka gorącej wody + ewentualnie więcej, gdy ciasto będzie za mało elastyczne
Farsz:

  • 2 standardowe opakowania mrożonego szpinaku
  • 10 suszonych pomidorów z zalewy
  • 2 cebule
  • 4-6 ząbków czosnku
  • kostka tofu (u mnie czosnkowe)
  • opcjonalnie: 4 łyżki śmietany (u mnie sojowa)
  • sól, świeżo mielony pieprz
  • pół małej, świeżo startej gałki muszkatołowej
  • łyżeczka pieprzu cayenne
  • olej do smażenia
Przygotowanie:

Farsz warto przygotować wcześniej, by zdążył ostygnąć i "stężeć". :) 
  1. Szpinak rozmrażamy i dokładnie odciskamy na sicie o maleńkich oczkach. 
  2. Na głębokiej patelni rozgrzewamy około dwie łyżki oleju, podsmażamy na nim posiekaną cebulkę, następnie drobno pokrojone suszone pomidory i drobno pokruszone tofu. Całość przesmażamy kilka minut po czym dodajemy szpinak, dusimy kilka minut, dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, sól, sporą ilość pieprzu, świeżo startą gałkę muszkatołową, pieprz cayenne, a na końcu śmietankę. Smakujemy i ewentualnie doprawiamy, odstawiamy do przestygnięcia.
  3. Zagniatamy ciasto (możemy podzielić składniki na dwie tury). Na dużym, czystym blacie wysypujemy mąkę i stopniowo dodajemy gorącą wodę, jednocześnie energicznie zagniatając casto. Na końcu dodajemy olej, który nada ciastu elastyczności. 
  4. Stolnicę posypujemy dowolną mąką, rozwałkowujemy ciasto na grubość ok 2mm i wykrawamy kółka dowolnej wielkości - im większe, tym łatwiej i szybciej pójdzie praca. :)
  5. Do środka nakładamy czubatą łyżeczkę nadzienia, zlepiamy pierogi, gotujemy w osolonej wodzie, wyjmujemy ok. 2-3 minuty po wypłynięciu.
  6. Najlepiej smakują z cebulką podsmażoną z dodatkiem sosu sojowego.   



Czytaj Więcej »

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Idealne naleśniki bezglutenowe



Ten przepis powstał zupełnie przypadkiem podczas przygotowań do grudniowych świąt. Za punkt honoru obrałam przygotowanie idealnych bezglutenowych krokietów, tak by wszyscy świętujący byli szczęśliwi i najedzeni podczas kolacji. Prób było kilka, ale ten przepis sprawdził się świetnie, o czym świadczyć może fakt, że domownicy kradli składniki naleśnikowej wieży, smarując je dżemem i zajadając podczas ucieczki z kuchni. Nadają się do przygotowania na słodko (wtedy dodajcie łyżeczkę cukru) lub na słono - na przykład właśnie w formie krokietów. Na 14 naleśników, podczas składania krokietów lekko pękły mi dwa, nadal zachowując swoją strukturę i smak. W formie klasycznych naleśnikowych ruloników będą zachowywały się idealnie. 


Składniki na około 14 naleśników widocznych na zdjęciu:
  • szklanka mąki gryczanej
  • szklanka mąki ryżowej
  • pół szklanki mąki ziemniaczanej
  • 1,5 szklanki mleka roślinnego - u mnie sojowe naturalne
  • szklanka wody lekko gazowanej
  • szczypta soli
  • olej roślinny do smażenia
Przygotowanie:

  1. Wszystkie składniki poza olejem łączymy w dużej misce, dokładnie mieszając, np. przy pomocy trzepaczki. 
  2. Ciasto odstawiamy do lodówki na minimum 10 minut. 
  3. Po tym czasie sprawdzamy gęstość ciasta - powinno przypominać śmietanę, jeśli jest zbyt gęste, dodajemy nieco wody,
  4. Patelnię smarujemy olejem np. przy pomocy pędzelka silikonowego, smażymy partiami z obu stron.
  5. Podajemy na ciepło lub zimno, możemy śmiało użyć naleśników do przygotowania krokietów. 
Smacznego!

krokiety z tychże naleśników 

Czytaj Więcej »