Menu

Image Map

środa, 30 listopada 2016

Rób dobro!


Na schroniska można patrzeć różnie. Niektórzy widzą w nich siedliska cierpienia, bólu, samotności i smrodu. Nie przychodzą, by wyprowadzić psy na spacer, bo, jak twierdzą, są zbyt słabi psychicznie. W tym samym czasie inni znajdują w sobie tyle siły psychicznej, że cyklicznie zabierają psy do pobliskiego lasu, by zaznały odrobiny wolności. Sprzątają boksy, malują ściany, ocieplają budy. Schronisko traktują jako hektary wypełnione miłością skrytą w sercach setek psów, zapisaną w każdej z tragicznych historii. Pracują z psami, socjalizują je, do końca wierzą, że nawet te, które 3/4 życia spędziły za kratkami, wreszcie znajdą swojego człowieka.

Uważniejsi z czytelników wiedzą, że temat schronisk wraca do mnie (i zarazem do Was, na bloga) cyklicznie. Być może to ja do niego wracam, jakaś magiczna siła ciągnie mnie do tych pozornie smutnych tematów. Nie byłabym uczciwa robiąc inaczej, bo za każdym razem kiedy przytulam swojego schroniskowego psa (znacie go dobrze z blogowych zdjęć), czuję cudowny spokój, bicie serca zupełnie niewinnej, skrzywdzonej kiedyś istoty, która potrafi czekać na mnie w oknie przez całą dobę. Widzę w jego oczach tysiące bezdomnych oczu i często równocześnie myślę o nieszczęśliwych, samotnych, zestresowanych ludziach, którym taki towarzysz mógłby pomóc. Jeśli wśród Was jest osoba, która waha się w kwestii adopcji: z ręką na sercu przyrzekam, że nasze zaadoptowane zwierzęta są jedną z najważniejszych wartości w moim życiu. Uczą się od nas, a my od nich. W gorsze dni są motywacją do wstania z łóżka, w przeżywaniu emocji bardziej autentyczne niż niejeden człowiek, bezgranicznie oddane. Fakt, schroniskowe psy często są początkowo nieufne, ale każdy ich postęp, gest, stopniowe otwieranie się na kochającego właściciela - bezcenne.

Po co o tym wszystkim piszę? Proponuję, byście tego grudnia obdarowali kogoś (lub siebie!) podwójnie dobrymi prezentami. Firma Home&You (we współpracy z MojaKampania.pl) umożliwia zakup czterech dedykowanych produktów - dwie torby i dwie poduszki. Dochód z ich sprzedaży w całości jest przekazywany na realizację celów kampanii "Przygarnij zwierzaka". Jeśli na tym etapie życia nie możecie pozwolić sobie na adopcję zwierzaka z pełnymi konsekwencjami swojej decyzji - pomyślcie proszę o takiej formie pomocy. Klikając w TEN link znajdziecie wszystkie szczegóły i propozycje produktów, które możecie kupić w sklepie internetowym Home&You. Statystyki i serce podpowiadają mi, że mam wyjątkowych czytelników, dlatego wiem, że jedynym dylematem będzie pytanie: poduszka czy torba? Z kotem czy psem?





Korzystając z okazji, przedstawiam Wam dwa cudowne psiaki, które wyjątkowo potrzebują ciepła domowego ogniska. Oba przebywają w zaprzyjaźnionym gdyńskim Ciapkowie:

Erisek

Średniej wielkości pies, w średnim wieku. Bardzo żywiołowy i energiczny, byłby świetnym towarzyszem zarówno długich wędrówek w lesie, jak i leniwych domowych wieczorów. Przyjacielski, choć czasem zdarza mu się być zazdrosnym o inne psy. Może mieszkać ze starszymi dziećmi. Ma charyzmatyczną osobowość i jak twierdzą wolontariusze - spore poczucie humoru. :) Uwielbia głaskanie i przytulanie!
fot. fotozwierzeta.pl


fot. fotozwierzeta.pl

fot. fotozwierzeta.pl


Smutek



Imię jest tak samo wymowne jak jego dotychczasowe życie. To średniej wielkości pies, któremu obecność za kratkami sprawia ogromny ból. Na co dzień wyjątkowo przygnębiony, nie odnajduje się w schroniskowej rzeczywistości. ożywia się od razu po wyjściu z boksu. Ogromnie cieszy się z każdego spaceru z wolontariuszami. Jest bardzo ułożony, grzecznie chodzi na smyczy. Uwielbia być przytulany, szuka kontaktu i uwagi ze strony człowieka. Przez wolontariuszy okrzyknięty mianem wyjątkowego inteligenta!:)

Jeśli chcecie przeczytać więcej na temat schronisk prowadzonych przez organizację OTOZ Animals, zachęcam Was do przeczytania reportażu, który napisałam jakiś czas temu dla portalu CDN - klik!
A poniżej małe podsumowanie dotychczasowych akcji charytatywnych na rzecz schronisk, w których zawsze dzielnie mnie wspieracie:

Karma wraca za ciacho! klik

Zwierzęta też chcą mieć święta! klik

Charytatywny maraton zumby - klik


Nasze adopcyjne szczęścia: Roki, Lemmy i Wigo
Szczególne podziękowania dla firmy Home&You za pamięć o bezbronnych i samotnych zwierzętach. Dla czytelniczki bloga - Marity za przedstawienie mi Eriska i Smuteczka. Dla wszystkich oddanych pracowników i wolontariuszy polskich schronisk za dobre serce i wytrwałość. Dla każdego, kto wyznaje zasadę "nie kupuj, adoptuj". Dla moich rodziców, za decyzję o adopcji Wigora. Dla mojego Mateusza za wspólną decyzję o adopcji Rokiego. Dla Was, że wytrwaliście do końca wpisu.


4 komentarze:

  1. ekstra! świetny wpis kochana :) nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę z tych akcji i nie umiem się doczekać aż sama pomogę, bo to jest to czego szczerze pragnę. brawo dla Home&You, jestem pod wrażeniem i koniecznie obejrzę kolekcję :)
    ściskam cieplutko w ten pierwszy zimowy dzień grudnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Też jestem dumna z Home&You, warto wspierać schroniska na wszystkie możliwe sposoby. Pozdrowienia z Gdańska! :)

      Usuń