Menu

Image Map

sobota, 26 listopada 2016

(bez)ryba po grecku idealna


Moja rodzina zgodnie stwierdziła, że jest to najdoskonalsza wegańska imitacja mięsnego dania, jaką kiedykolwiek jedli. W zeszłym roku idealnie sprawdziła się podczas świąt wigilijnych, w tym roku zajadaliśmy się nią na Wielkanoc, a w ciągu roku zdarza mi się spontanicznie przygotować jej zapas, który zazwyczaj ląduje w pudełku na lunch. Musicie uwierzyć na słowo, że dobrze przyprawiona smakuje naprawdę łudząco podobnie do klasycznej wersji, a zabierając ją na rodzinną uroczystość nie trzeba nawet tłumaczyć, że w środku są kotlety sojowe. Wszyscy zajadają się bez pytań, pozostając w przekonaniu, że w misce kryje się słonowodna ryba w warzywach.
Jeśli zaś przy stole siedzicie w otwartym i kreatywnym towarzystwie, warto przegadać temat roślinnych zamienników i tego, jak wiele możliwości daje weganizm - to danie jest idealnym pretekstem. :)


Składniki:
  • opakowanie (100g) kotletów sojowych
  • 2 płaty glonów nori
  • bulion warzywny
  • łyżka sosu sojowego
  • 3 marchewki
  • duży korzeń pietruszki
  • 2 cebule
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • szczypta wędzonej papryki
  • 3 listki laurowe
  • olej do smażenia
  • sól, pieprz
  • ząbek czosnku
  • "jajko z siemienia lnianego" (łyżka zmielonego siemienia lnianego + dwie łyżki bardzo ciepłej wody)
  • pół szklanki mąki pszennej (lub innej, bezglutenowej - do panierki)
  • przyprawa do ryb
Przygotowanie:
  1. Kotleciki sojowe gotujemy ok. 5 minut w bulionie z dodatkiem płatów nori i łyżki sosu sojowego. Następnie odcedzamy, płaty nori wyrzucamy, kotleciki studzimy. 
  2. Marchewkę i pietruszkę ścieramy na tarce o grubych oczkach. Na głębokiej patelni rozgrzewamy ok. 2 łyżki oleju roślinnego.
  3. Na patelni podsmażamy poszatkowaną cebulę, chwilę później dodajemy tartą marchew i pietruszkę, listki laurowe. Przesmażamy kilka minut, po czym delikatnie podlewamy wodą lub bulionem, dodajemy koncentrat pomidorowy oraz sól, dusimy ok. 15 minut, aż warzywa całkowicie zmiękną. Na końcu doprawiamy czosnkiem, papryką wędzoną, pieprzem i ewentualnie większą ilością soli.
  4. Ostudzone kotleciki panierujemy w jajku z siemienia lnianego i mące wymieszanej z przyprawą do ryb. Smażymy na oleju roślinnym z obu stron, aż uzyskają złoty kolor. 
  5. Do miski wkładamy na przemian: duszone warzywa i kotleciki. Wkładamy do lodówki na noc, aby smaki się przegryzły. Smacznego! 


2 komentarze:

  1. Nigdy nie lubiłam tradycyjnej, muszę spróbować wegańskiej :)
    Zapraszam do siebie - www.jedzrosliny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam, ale przyznam, że już od dwóch lat robię z selerybą - może teraz nastąpi czas na kotlety sojowe ... z przyjemnością spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń