Menu

Image Map

piątek, 25 marca 2016

Krem z buraka i tłuczone pyrki


Taki obiad jada się w mojej rodzinie od zawsze. Stonowaną czerwień kremu kojarzę z opowieściami dziadka o drugiej wojnie światowej, podczas której moja prababka gotowała dziesiątce swojego potomstwa ukochaną zupę z włoszczyzny i buraków. Do tego tłuczone widelcem ziemniaki i uśmiechów na pęczki. Trudne czasy zawsze łatwiej przetrwać w gronie siedzącego po turecku rodzeństwa z miską ciepłej strawy w dłoniach, choćby miały być to same ziemniaki. Mam to gdzieś we krwi, bo kiedy ktoś z bliskich ma kłopoty, niewiele mówiąc wolę zrobić mu pyszny posiłek i po prostu być zwołując przy tym grono przyjaciół, bo przecież nie zawsze wiemy co powiedzieć. Problemy są nieporównywalne z tymi sprzed ponad siedemdziesięciu lat, ale słodka strawa z buraków przygotowana z sercem potrafi zdziałać więcej niż zakupy w galerii "na pocieszenie". Kultywuję tradycję, którą dostałam od dziadka Henia i z radością dzielę się z Wami banalnym przepisem na buraczaną zupę, która stała się kremem dopiero kilka lat temu i teraz, zakładając, że naszym potomkom nigdy nie zabraknie blenderów, podajemy ją dalej w takiej wersji... :) Dziadkowie nauczyli mnie jeść ją nabierając pół łyżki stołowej pyrek, a resztę zanurzając w buraczkowym niebie. Jedzcie na zdrowie, modyfikujcie według uznania i pamiętajcie, że nic nie sprawia tyle radości jak gotowanie dla innych.      



Składniki na 1 spory garnek zupy:
  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka 
  • 1 mały seler
  • 1 por
  • 4 duże buraki
  • 2 liście laurowe
  • kilka kuleczek ziela angielskiego
  • sól, pieprz
  • czosnek suszony
  • dwie łyżeczki soku z cytryny
  • śmietana sojowa, owsiana lub inna ulubiona
  • ziemniaki - ilość w zależności od przewidywanych porcji (u mnie 8 średnich ziemniaków na 4 osoby)
  • 1 duża cebula
  • pieczony czosnek - na 8 ugotowanych ziemniaków 5 ząbków
  • odrobina margaryny (u mnie sojowa)
Przygotowanie:

  1. Warzywa (marchew, buraki, pietruszka, seler, por) obieramy i drobno kroimy. Do wysokiego garnka najpierw wrzucamy same buraki, listki laurowe, ziele angielskie, zalewamy wodą i gotujemy pół godziny. Po tym czasie dorzucamy marchew, pietruszkę, pora,seler i gotujemy jeszcze około 15 minut. 
  2. Wierzch główki czosnku ścinamy, smarujemy go oliwą, solimy. Układamy na blasze do pieczenia, przykrywamy folią i pieczemy w temp. 200 stopni przez 45 minut.
  3. Doprawiamy zupę solą, pieprzem, suszonym czosnkiem, sokiem z cytryny. Miksujemy na krem, dodajemy śmietanę (u mnie około 3 łyżki na cały garnek zupy), ewentualnie doprawiamy. 
  4. Ziemniaki czyścimy, obieramy, gotujemy z dodatkiem soli. Ugniatamy je tłuczkiem je na puree z dodatkiem odrobiny tłuszczu (np. margaryna sojowa), białego pieprzu, roztartego upieczonego czosnku.
  5. Posiekaną cebulkę bardzo mocno podsmażamy na odrobinie oleju (tak, by powstało coś w rodzaju skwarków).
  6. Podajemy: talerz buraczanego kremu, a obok tłuczone czosnkowe pyrki z cebulowymi skwarkami. 



4 komentarze:

  1. fajny kojący wpis i boska strawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie! Dobrze wiedzieć, że ktoś ma ochotę to czytać... :)))

      Usuń
  2. ahh, uwielbiam takie tradycje! ta zupa jest świetna <3 koniecznie muszę spróbować, ugotuję gar i będę jadła tydzień XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu buraki można wcinać codziennie...:D na zdrówko!

      Usuń