Menu

Image Map

sobota, 13 lutego 2016

Kokosowa tapioka z musem z truskawki i ananasa


Co prawda "Walentynek" nie obchodzę, ale każda okazja, także ta magiczna dla niektórych, niedziela 14-ego lutego jest doskonała, aby sprawić przyjemność ukochanej osobie. Jeszcze lepiej, kiedy ta przyjemność jest pysznym, ale umiarkowanie kalorycznym deserem o egzotycznym smaku kokosa i ananasa i swojskiej truskawki pachnącej latem. Gotowanie w kokosowym mleku to zdecydowanie ciekawszy sposób podania tapioki niż ten, znany z reguły z galerii handlowych, w postaci "strzelającej" zimnej herbaty. Zupełnie wyjątkowa konsystencja przyprawia o uśmiech na twarzy każdego smakosza, a kto wie, może powoli skraść komuś serce... :)

Smacznego!  



Składniki na 4 porcje:


  • 2 puszki mleka kokosowego
  • 1/3 szklanki drobnej tapioki
  • 6 łyżek cukru trzcinowego 
  • opcjonalnie: ekstrakt waniliowy lub ziarna z laski wanilii
  • łyżeczka soku z limonki
  • mały bardzo dojrzały ananas
  • szklanka truskawek (obecnie mrożonych)


Przygotowanie:

  1. Tapiokę zalewamy mlekiem kokosowym i odstawiamy na około godzinę. Po tym czasie dodajemy cukier i wanilię, zagotowujemy.
  2. Gotujemy na małym (!) ogniu przez ok. 12 minut, często mieszając, aż perełki tapioki będą przezroczyste i miękkie, ale nadal lekko strzelające w ustach :)
  3. Truskawki i ananasa kroimy w drobne kawałki i miksujemy na najwyższych obrotach na gładki mus, wedle uznania dodajemy odrobinę cukru, ja ten element omijam, bo owoce nadają świeżości i kwaskowości całemu deserowi. 
  4. Ugotowaną tapiokę przelewamy do małych słoiczków lub pucharków – na początku będzie rzadka, zgęstnieje po kilku godzinach. Zostawiamy na kilka minut do ostygnięcia, aby delikatnie stężała, po tym czasie ułożyć kiwi tak jak na zdjęciu, delikatnie zalać sosem owocowym, tak przygotowany pudding odstawiamy do schłodzenia do lodówki, podawać na zimno.


2 komentarze:

  1. Tapioka to fajna rzecz :) Super deserek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jak to się mówi… "Witaj w klubie!" :D też nie obchodzę, ale zawsze lubię znaleźć dobry argument, by przygotować sobie coś pysznego ;)

    OdpowiedzUsuń