Menu

Image Map

niedziela, 31 maja 2015

Impresje majowe

Królewskie smaki i zapachy maja - bez, rabarbar, botwinka i truskawki
Ten wpis jest debiutantem cyklu, który co miesiąc będzie uchylał rąbka tajemnicy z tego, co działo się u mnie w danym miesiącu. Nawiązując do nazwy bloga, będę starała się żeby wpisy były lekkie, przyjemne dla oka i inspirujące Was do wszystkiego co dobre, smaczne i ciekawe. Tak więc, w maju lubię...


Pracę dla "Slowly Veggie!" - artykuł o wegańskim bistro Avocado, które kocham miłością bezwarunkową






Powstanie tegoż bloga, w czym palce maczało kilka wspaniałych osób





Zorganizowanie adopcji wspaniałego Vigo, wszystko dla rodziców, którzy mocno przeżywali stratę poprzedniego pupila



Odwiedziny, karmienie i pieszczoty z podopiecznymi gdyńskiego Ciapkowa podczas kolejnej edycji jedynego takiego wydarzenia w Polsce - WYTOPU, podczas którego wszystkie zwierzęta wychodzą z boksów na długie spacery z setkami wolontariuszy



Owsianki i jaglanki wszelakie - ulubiony początek co drugiego majowego śniadania




Intensywny i kolorowy weekend w Warszawie. Więcej w zakładce MIEJSCA... :)




Wolny Targ w Gdańsku i niesamowicie pyszne owoce suszone na słońcu, marynowane oliwki od Tapas Barcelona i pełnoziarnistą musztardę kcyńską





Czytaj Więcej »

Czekoladowe naleśniki bezglutenowe


Dzisiejszy wpis dedykowany jest wszystkim dzieciom, które jutro obchodzą swoje święto. Tym małym i dużym, na dietach zwykłych, bezglutenowych i wegańskich :) Bo przecież warto zrobić wszystko, by tego dnia każdy mógł cieszyć się czekoladowymi naleśnikami z truskawkami, prawda?


Składniki na ok. 8 naleśników:
(w wersji zwykłej zamieńcie podane mąki na mąkę pszenną lub orkiszową)

  • mąka gryczana - 1 szklanka
  • mąka kukurydziana - 3 łyżki
  • mleko sojowe lub inne roślinne - 1 szklanka
  • woda niegazowana - 1 szklanka
  • kakao - 2 łyżki
  • cukier trzcinowy - 1 łyżka
  • + olej rzepakowy do smażenia   

Dodatki:
Moją wersję naleśników podaję z syropem z mniszka lekarskiego, truskawkami i cukrem pudrem, ale tu pasuje właściwie wszystko - dżemy, musy, twarożki. Bawcie się smakami do woli, w końcu to Dzień Dziecka... :) 

Smacznego!




A z okazji tego pięknego święta, życzę sobie i Wam, żebyśmy na zawsze zachowali w sobie coś z dziecka, zwłaszcza zdolność do zachwycania się małymi sprawami. Słodkiego celebrowania!

MGMT - Kids
Czytaj Więcej »

piątek, 29 maja 2015

Wegańska drożdżówka z rabarbarem i jabłkami


Jeszcze jakiś czas temu pieczenie wegańskich ciast wydawało mi się niemożliwe, a wręcz nierozsądne. Bo przecież gdzie ta maślana nuta, gdzie to sklejające masę jajko, gdzie mleczne aromaty? To gadanie oceniłam jako czcze, kiedy pierwszy raz spróbowałam ciasta w gdańskim Avocado. Torty, tarty, brownies... z każdą kolejną wizytą byłam coraz bardziej uzależniona i coraz to pełniejsza podziwu i niedającej spokoju chęci spróbowania tego w domu. A dziś? To ciasto jest ukłonem. Ukłonem w stronę wszystkich - tych domowych i profesjonalnych - wegańskich cukierników, którzy na co dzień tworzą prawdziwe cuda. Ciacho możecie przygotować ze wszystkimi wymarzonymi owocami, u mnie ląduje rabarbar - obok botwinki zdecydowany król mojego maja.


Składniki:

  •  30g świeżych drożdży 
  • 3/4 szklanki cukru brązowego
  • 3,5 szklanki mąki orkiszowej (można wymieszać pół na pół z pszenną lub użyć tylko pszennej)
  • szklanka ciepłej (nie gorącej) wody 
  • 100 ml oleju  
  • 2 łodygi rabarbaru
  • 4 jabłka 
  • szczypta cynamonu  
  • cukier puder do posypania 

Wykonanie: 

1. Pokruszone drożdże, ciepłą wodę oraz, łyżkę cukru i łyżkę mąki wymieszaj w wysokiej misce. Odstawić masę na 20 minut, tak by zaczęła pracować. 

2. W międzyczasie zajmij się rabarbarem. Według uznania - obierz lub nie, pokrój w drobne plasterki. Jabłka obierz i pokrój w kostkę. Owoce wrzuć do miseczki, zasyp łyżką cukru i i odrobiną cynamonu, wymieszaj i odstaw.

3.Do drożdżowego płynu dodaj resztę składników - mąkę, resztę cukru, olej. Dokładnie zagnieć ciasto i pozostaw do wyrośnięcia na godzinę w ciepłym miejscu, w dali od wszelkich przeciągów (przykryj miskę). 

4.Piekarnik rozgrzej do 180 stopni. Blachę wysmaruj tłuszczem lub wyłóż papierem do pieczenia i wyłóż na nią ciasto. Będzie ono miało konsystencję dość gęstą i zwartą, dlatego użyj łyżki czy jak to mówi mój Mateusz "packi", by rozprowadzić całość ciasta w blaszce :)

5.Na górę ciasta wyłóż owoce. 

6.Piecz ciasto ok 40 minut, do suchego patyczka i zarumienienia. :) 

Smacznego!






Do drożdżówki Coldplay!- KLIK
Czytaj Więcej »

czwartek, 28 maja 2015

Prosta lemoniada rabarbarowa z malinami


Jedna z bardzo bliskich mi osób, z ogromnym uśmiechem na twarzy stwierdziła, że jest to najlepsza lemoniada, którą miała okazję pić, a dzięki takiej rekomendacji błyskawicznie oddaję w Wasze ręce przepis na to pozornie banalne różowe cudo. Póki mamy sezon na te cudowności, przyrządzajcie je ukochanym osobom. Taki napój poprawia nastrój kolorem i smakiem, cudownie orzeźwia i ma w sobie całą masę witamin. Rabarbarka, bo taką dumną nazwę nosi ta lemoniada, przygotowana została ze skarbów wyciągniętych prosto z działki rodziców. Czyż nie jest najpiękniejszy majowy bukiet? :)

Składniki:

  •  -3 sztuki średniej wielkości rabarbaru, najlepiej intensywnie różowego
  • -ok. 180g cukru brązowego lub zamiennie syropu z agawy/miodu
  • -kawałek obranego świeżego imbiru - mniej więcej pół kciuka :)
  • -laska wanilii
  • -cytryna
  • -litr wody
  • -garść mrożonych lub świeżych malin
  • -garść listków świeżej mięty lub melisy


Przygotowanie: Na początku przekrój laskę wanilii wzdłuż i za pomocą małego nożyka wyłuskaj z niej nasiona. Przesyp je do głębokiego garnka i wymieszaj z brązowym cukrem lub innym słodzikiem.

Do słodkiej mieszanki dorzuć kawałek obranego imbiru. Rabarbar wyszoruj,pod żadnym pozorem nie obieraj! :) Pokrój w cieniutkie plastry, przełóż je do garnka, zalej wodą. Doprowadź do wrzenia i gotuj na małym ogniu dosłownie 4 minuty. Niech płyn przestygnie, schowaj go do lodówki na noc, dzięki czemu nabierze pięknego koloru.
 
Na drugi dzień, jeśli w garnku pływa dużo rabarbarowych "farfocli":), przecedź rabarbar za pomocą sitka. Bywa, że nie jest to konieczne, niektórzy chętnie wyjadają cząstki rabarbaru z lemoniady. Dorzuć do napoju maliny, miętę i plastry wyszorowanej i sparzonej cytryny.  




Smacznego!
Czytaj Więcej »

Warszawa w 2 dni - Jamniczek, Śniadaniownia i najlepsze pierożki świata

Chwała PKP za Pendolino! Wyskakujesz z łóżka w piątkowy poranek, jesz szybką owsiankę, maszerujesz na dworzec w Oliwie i za 3 godziny jesteś w Warszawie Centralnej. Wszystko za 24zł, wygodnie, schludnie i z cudownym Janem Englertem w przedziale :) Właśnie taki poranek zapowiadał błyskawiczny, ale przepyszny i kolorowy weekend w stolicy. Spieszę z komunikatem: co warto przegryźć? 

Pełną parą to absolutnie obowiązkowy punkt na kulinarnej mapie Warszawy. Chińskie pierożki przygotowywane na parze są jednocześnie delikatne dzięki doskonałemu ciastu i wyraziste za sprawą farszu. Absolutnie każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Są nadzienia mięsne, warzywne, wegetariańskie i wegańskie. Według mnie najciekawsze propozycje to dynia i orzech, warzywa i tofu i coś, czego nawet nie jestem w stanie opisać słowami - zielone pierożki ze szpinakiem i serem. Niby nic, a jednak rzadko zdarza mi się, że podczas jedzenia zaczynam mruczeć jak kot. :) Farsz rozpływa się w ustach, a mój towarzysz, który wybrał tego dnia nadzienie mięsne, pod koniec uczty musiał uznać wyższość szpinaku nad wołowiną. To chyba kolejny argument na rzecz wegetarianizmu?

10 pierożków kosztuje 15 zł, a to cena perfekcyjna na tle jakości potrawy. Jeśli nie mieliście okazji spróbować herbaty ryżowej, a lubicie odkrywać nowe smaki, Pełną parą będzie najlepszym miejscem na ten pierwszy raz. Ja jestem zakochana  i już niedługo zaserwuję Wam przepis na domową mieszankę herbaty ryżowej.
  

Jamniczek. Ach, ile ja się o nim nasłuchałam, zanim dotarłam na miejsce! Że cała masa domowych wegańskich parówek w kolorach tęczy, że nazwy cudowne, że wystrój oryginalny, że obsługa uśmiechnięta od ucha do ucha. I co? I najczystsza prawda. Uraczyliśmy się Tymonem (szpinak, pieczony ziemniak, słonecznik + wegański ser) i Ryszardem (podgrzybek, suszony pomidor, kasza jaglana + szczypiorek). Poza samymi hot dogami urzekły nas domowe sosy, zwłaszcza barbecue i doskonałe lemoniady - ogórkowa i pomarańczowa. Jedząc w Jamniczku doznacie perwersyjnej przyjemności splatania fast i slow foodu. Bo nie ma nic przyjemniejszego niż upaćkanie się w sosie i zajadanie parówką w świeżej bułce, z myślą, że wszystko to przygotowane zostało ze starannością, miłością do świeżych składników i bez krzty okrucieństwa wobec zwierząt.

Jamniczki, w zależności od składu kosztują od 13 do 16 zł.







Śniadaniem uraczyliśmy się nigdzie indziej, jak w Śniadaniowni. Zestawy są tak syte, że ledwo wytoczyliśmy się z lokalu, ale nie to najbardziej zwróciło naszą uwagę. Od razu widać, że w Śniadaniowni pracuje zgrany i barwny charakterologicznie zespół, którego wisienką na torcie jest uroczy piesek zaprzyjaźniony ze stałymi klientami. Dajemy 10 punktów za poczucie humoru obsługi i napis na kartce nad legowiskiem: "Wiesz co się liczy? Psie kłaki w jajecznicy" :) - przymrużam oko i szeroko uśmiecham się na wspomnienie tamtej wizyty. Samo śniadanie było pyszne, czułam się szczególnie dopieszczona zestawem  wegańskim - pasztet, hummus, masło orzechowe, ostra salsa, warzywa i cały koszyczek świeżego pieczywa. Jedyne, do czego można się przyczepić to dość wysokie ceny - zestawy kosztują około 25zł. Można, bo jednak się nie przyczepiam. Przez wzgląd na inne realia Warszawy, na jakość jedzenia, urokliwość miejsca i atmosferę lokalu, w którym przyjaźń wisi w powietrzu i aż chce się zajadać śniadanie małymi kęsami przez minimum godzinę. Śniadaniownia dała nam duuużo energii na zwiedzanie. Dziękujemy!




Reszta impresji warszawskich poniżej, na wszystko nie starczyłoby nam czasu przez miesiąc... :) Jeśli jednak wybieracie się na weekend do Warszawy, a chcecie oszczędzić na biletach wstępu, warto wybrać się na dach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, do parku fontann, klasycznie do Łazienek Królewskich, czy po prostu na długi spacer szlakami Powstania Warszawskiego. W stolicy zapach historii przepięknie miesza się z energią i nowoczesnością młodych zdolnych.



Czytaj Więcej »

środa, 27 maja 2015

Makaron z karmelizowaną marchewką, brokułem i…

Amici, viva la pasta! Klasyczne, świderki, rurki, kolanka, łazanki, wielbię wszystkie. Szczególnie za to, że to idealny materiał do kuchennych improwizacji. Jak się okazuje, nawet makaron bezglutenowy przyrządzony z pomysłem, smakuje świetnie. Zapraszam Was na kukurydziane spaghetti z karmelizowaną marchewką i cebulką, chrupiącym brokułem i nasionami słonecznika. To danie to najsilniejszy argument w walce z makaronem zabitym przez tonę tłustego sosu. :) Noże w ruch!

Składniki na 2 duże porcje
• 1 mały brokuł
• 1 duża/2 małe marchewki
• 1 czerwona cebula
• Ząbek czosnku
• Garść nasion słonecznika
• Ulubione kiełki/posiekana natka pietruszki
• Łyżka syropu z agawy/miodu lub cukru brązowego
• 2 łyżki oliwy
• Sól
• Pieprz (u mnie cytrynowy)
• Odrobina octu balsamicznego
• Opcjonalnie: pół puszki krojonych pomidorów
• Makaron kukurydziany (lub inny lubiony) – ilość według upodobania

Przygotowanie:

-cebulę i marchewkę obieramy i kroimy w możliwie najdrobniejszą kostkę

-na patelni rozgrzewamy dwie łyżki oliwy, dodajemy do niej posiekane warzywa, miód, sól i łyżeczkę octu balsamicznego. Wszystko cierpliwie smażymy na małym ogniu do miękkości (u mnie ok. 15 minut)

-w międzyczasie brokuł dzielimy na małe różyczki i wrzucamy do wrzącej i osolonej wody na ok. 4 minuty. Odcedzamy

-prażymy nasiona słonecznika, a brokuły dorzucamy na patelnię

-doprawiamy naszą warzywną mieszankę

- dodajemy wyciśnięty ząbek czosnku, pieprz cytrynowy (lub inny ulubiony) i w razie potrzeby więcej soli i pomidory z puszki

-Makaron gotujemy, a w tym czasie ciągle przesmażamy warzywa na małym ogniu

-Danie podajemy w następującej kolejności: makaron, warzywa, słonecznik, kiełki/pietruszka. :)

Smacznego!
Czytaj Więcej »