Menu

Image Map

środa, 30 grudnia 2015

O tym, jak werkowe dania trafiły na salony


Pod koniec roku lubię dzielić się wyłącznie dobrymi informacjami, dlatego dziś mam dla Was nowinę, która przez ostatnich kilka tygodni rysowała mi na twarzy wielki uśmiech. Zostałam zaproszona do współpracy z lubianą pilską restauracją Gringo (dla przyjezdnych - mają też hotel!), a właściwie z Gosią, która wspólnie z rodziną sprawuje pieczę nad tym przytulnym i smacznym miejscem. O co chodzi? A choćby o to, żeby podczas wesela, przyjęcia rodzinnego, kolacji z przyjaciółmi - nie mieć problemów z tym, że je się wyłącznie wegańsko. Nie czuć, że sprawia się komuś problem, nie opychać się ziemniakami z wody i surówką, a zostać potraktowanym tak samo dobrze jak każdy inny gość. Właściciele Gringo chcieli wyjść na przeciw potrzebom najróżniejszych osób, toteż w sezonowym menu (innym o każdej porze roku) od niedawna znajdziecie trzy w pełni roślinne dania: pyszne, elegancko podane, niedrogie. Te bardziej tradycyjne i takie z nutą nowoczesności, ale każde przygotowane w taki sposób, by chcieli je zamawiać nie tylko weganie. :)
Na pierwszy ogień poszło menu zimowe, które składa się z moich ukochanych dań, nad którymi popracowałam tak, by każde z nich odkrywało nowe smaki:

Numer jeden to sałatka z pieczonym burakiem, grillowanym tofu, pestkami i sosem trzcinowo-musztardowym (bezglutenowa) w cenie 16 zł. Pieczony burak nadaje delikatności i słodyczy, grillowane tofu to smaczna porcja białka w aromatycznych przyprawach, pestki i sos musztardowo-trzcinowy to chrupiące wykończenie.


Numer dwa - chrupiące falafele z dodatkiem marchewki i sezamu, pachnące kolendrą, chrupiące zzewnątrz i miękkie w środku. Do tego pszenna pita, sałatka z dodatkiem mango i zielony sos. Słodko i ostro, miękko i chrupiąco, bardzo treściwie! Za to danie zapłacicie 22zł.


Ostatnia propozycja to aromatyczne i rozpływające się w ustach pęczotto, które dochodzi w bulionie grzybowo-warzywnym i musie z dyni. Posypane orzechowym parmezanem, o leśnym zapachu i smaku. Tutaj cena to 20zł.



Poza opracowaniem przepisów, sprawdziłam ostatecznie wykonanie dań w gronie przyjaciół i z czystym sumieniem mogę Was zaprosić na degustację naszych dań. Będzie mi bardzo miło jeśli odezwiecie się z recenzją!

To tyle, jeśli chodzi o niezbędne informacje, teraz krótko, acz również treściwie od serca: jestem ogromnie dumna z Gringo, że stało się pierwszą restauracją w Pile, która myśli o osobach na diecie roślinnej. Właściciele poświęcili wiele czasu na dopracowanie dań i odtąd żaden mieszkający w okolicach wegetarianin, weganin, a nawet weganin na diecie bezglutenowej nie musi drżeć przed kolejną niezręczną sytuacją podczas rodzinnej imprezy. W karcie Gringo obok steków znajdziecie dania z dodatkiem migdałowego parmezanu, tofu, ciecierzycy, czy sosu na bazie jogurtu sojowego. O ile w wielkich miastach może nie wzbudza to już tak wielkiego zachwytu, ale wierzcie mi, w mieście jelenia będzie to mekka wegan i par młodych, które chcą zadbać o komfort wszystkich, nawet "problematycznych" gości. :)  

Roślinniejemy w Pile!





4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. otototo dziękuję, jak kiedyś będziesz w Pile w milszych okolicznościach niż ostatnio, to idziemy na szamę :)

      Usuń
  2. świetna wiadomość! gratuluję i oczywiście podziwiam :) jak kiedyś znajdę się w okolicach, to wpadnę, bo… czemu nie? skoro tak pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję bardzo Kochana i zapraszam w nasze strony, najpierw do Gringo na obiad, a później do mnie na kawkę z sojowym :)))

      Usuń