Menu

Image Map

sobota, 7 listopada 2015

Ukochana chai latte


Kocham jesień i zimę, więc jestem dziwna - mówią. Ale nie wierzę, że osamotniona w tej miłości. To banalna i chyba przpisana kobietom cecha, ale naprawdę moment rocznego cyklu, w którym mogę chodzić w grubych, długich swetrach, kolekcjonować świeczki o zapachu pomarańczy, jabłka i cynamonu, a nade wszystko popijać chai latte - uspokaja mnie i daje siłę na kolejne miesiące. Poza tym w chorobie z którą uparcie walczę, codzienna dawka korzennych przypraw i imbiru o wspaniałych cechach przeciwzapalnych jest mi wręcz niezbędna do życia.

Chai latte to nic innego jak słynny indyjski czaj. Do tej nazwy zwykło się dodawać przedrostek "masala", co w języku hindi oznacza po prostu przyprawę. A napój ten pozbawiony przypraw nie miałby żadnego sensu. Jego sława wynika właśnie z wyraźnego, ostrego korzennego smaku i cudownych właściwości leczniczych. W oryginale czaj powstaje z bardzo mocnej herbaty, jednak odkąd podczas wakacji w Pradze wypiłam wersję z dodatkiem kawy, nie przyrządzam tego napoju w inny sposób. Dodatek espresso sprawia, że napój jeszcze bardziej stawia na nogi, dlatego jest idealny na ciemne, zimowe poranki. Waniliowe mleko sojowe równoważy smak i nadaje delikatności - czego chcieć więcej?





Składniki na trzy porcje z dolewką:
  • dwa kubki wody
  • dwa kubki mleka sojowego + nieco do spienienia (u mnie domowe waniliowe - stąd) 
  • jedno espresso
  • dwie łyżeczki mocnej czarnej herbaty liściastej
  • łyżeczka goździków
  • pół łyżeczki nasion kardamonu
  • kawałek kory cynamonu
  • kawałek świeżego imbiru obranego ze skórki - o wielkości około pół kciuka
  • nieco ulubionego słodzika - syropu z agawy/daktylowego, melasy, cukru brązowego (ilość wedle upodobania, niektórzy piją czaj niesłodzony), ja na podane proporcje daję łyżkę cukru muscavado
  • szczypta białego pieprzu


Przygotowanie:
  1. W moździerzu ucieramy goździki i kardamon. Przesypujemy je do rondelka, dorzucamy korę cynamonu i chwilę podprażamy całość na małym ogniu, ciągle mieszając, tak by wydobyć jeszcze więcej aromatu z przypraw. 
  2. Dolewamy wodę, dorzucamy imbir i szczyptę białego pieprzu, mieszamy i czekamy aż płyn się zagotuje. Wtedy zdejmujemy garnuszek z ognia, wsypujemy herbatę, przykrywamy płyn i czekamy kilka minut aż herbata mocno naciągnie. W międzyczasie w osobnym garnuszku podgrzewamy mleko. 
  3. Herbaciany wywar jeszcze raz stawiamy na malutkim ogniu, dodajemy do niego espresso i ok. 3/4 podgrzanego mleka, resztę spieniamy. 
  4. Napój dosładzamy według upodobania. Przecedzamy przez sitko o drobnych oczkach, podajemy z chmurką spienionego mleka i odrobiną mielonego cynamonu.







6 komentarzy:

  1. "Kocham jesień i zimę, więc jestem dziwna - mówią" - piona!!! ja też! :*
    zamarzyła mi się taka chai latte, a zdjęcia idealnie oddają klimat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) piątka! Najlepsi ludzie kochają jesień.

      Usuń
  2. Nie ma opcji muszę ją zrobić. Już czuję jej aromat i nastrój w który z pewnością wprowadza.

    OdpowiedzUsuń