Menu

Image Map

czwartek, 19 listopada 2015

[KONKURS] Roślinne Trójmiasto - Veganburgers



Są różne formy wyrażania wdzięczności za zacną strawę. Można wystawić dobrą ocenę na facebooku, albo na przekór - przynieść bukiet kolorowego jarmużu. Tak za ogromne burgery, chrupiące placki ziemniaczane i kolorowe makarony potrafią odwdzięczyć się stali klienci gdańskiego lokalu Veganburgers. I nic w tym dziwnego, skoro ze zniżką studencką najadam się tutaj za niecałe 13 zł, trzeci raz wracam do "ostrego buraka" i nie muszę namawiać mięsożernych znajomych, by poszli ze mną na wegański obiad. Przed Wami trójmiejska mekka burgerożerców.


Przy ulicy Jesionowej 17 w Gdańsku zjecie roślinnie, treściwie i w zależności od nastroju i diet wszelakich: lekko, bezglutenowo lub tłuściutko i pikantnie. Szczególną frajdę sprawia samodzielne komponowanie burgera - wybieracie bułę - "własnoręcznie turlaną", graham, jasną lub bezglutenową. Krok drugi to kotlet - m.in. chamski sojowy, ostry burak, prosso szpinako, cieć marchewka, ostry burak, czy... wakame! Później jest jeszcze ciekawiej - z szerokiej gamy wybieracie dodatki (wśród nich m.in. marynowana dynia, świeża zielenina, karmelowana cebula, ostre papryczki i wieeele innych), sosy (sojonez, barbecue, trzcinowo-musztardowy [<3], pomidorowy, ziołowy, czosnkowy). Jeśli myślicie, że to koniec, to hola, hola! Na końcu zwykle jest najlepsze, czyli dodatkowo płatne, ale przepyszne dodatki - wegański ser, bekon i krążki cebulowe. Ser nie byle jaki, bo cudownie rozpływający się w ustach, co nie jest oczywiste podczas eksperymentów z roślinnymi "serami".


Jeśli opcja burgerowa Was nie przekonuje, do wyboru macie rotacyjne menu, które zmienia się w zależności od wizji szalejącej w kuchni ekipy. A ekipy nie byle jakiej, bo ostatnio pewna niewiasta zaczęła tam kuchenne rewolucje. Nie jest to bynajmniej krągła femme fatale o bujnej blond czuprynie, która wegetarianizm uważa za inwalidztwo, a Zeta z House of seitan - królowa roślinnego fast foodu, która powinna kiedyś zasiąść z Magdą Gessler przy flaszce, pierogach i burgerze , by pozwolić przeprosić za swoje nieprzemyślane słowa. W vb zawsze było smacznie, ale odkąd zagościła tam 1/2 HOS-u, porcje wydają się większe, a smak jeszcze bardziej wyrazisty.

fot. House of seitan

Lokal prowadzą młodzi ludzie - Przemek i Dosia, którzy poza zacnym menu, zadbali o to, by było minimalistycznie, a jednocześnie przytulnie. Do wyboru macie mięciutkie i głębokie kanapy, w które chciałoby się wtulić do snu, zaraz po spałaszowaniu burgera, albo proste praktyczne krzesła i wysokie stoliki. W oczekiwaniu na jedzonko warto zamówić rozgrzewającą herbatę z imbiem i cytrusami (pyszna!) lub napój z serii fritz-kola.


Miejsce jest przyjazne zwierzakom, na które pod ladą zawsze czeka micha z wodą. Poza napełnieniem brzuszków, w Veganburgers możecie wesprzeć fundację pomagającą mopsom (wrzucając złocisze do puchy), a obecnie idąc na obiad, warto zabrać ze sobą zabawki, gry, książki, artykuły papiernicze i ubrania dla dzieci w wieku 7-18 lat, bo w lokalu trwa właśnie świąteczna zbiórka na rzecz gdańskiego Domu Integracyjno-Rodzinnego.


Dobra, koniec teorii, jeśli zdążyliście zgłodnieć to przechodzimy do konkretów. Pretekstem do konkursu był tysięczny fan bloga na Facebooku, ale tak naprawdę, chciałam sprawić Wam niespodziankę na Mikołaja. Dzięki uprzejmości właścieli lokalu, możecie wygrać podwójne zaproszenie na obiad w Veganburgers. Aby wziąć udział w losowaniu nagrody, wystarczy udostępnić grafikę konkursową na fb lub pod tym wpisem zostawić komentarz, w którym napiszecie kogo zabralibyście na obiad. Rozstrzygnięcie już za tydzień :)

Powodzenia i roślinna piątka!  






fot. House of seitan








Wszelkie aktualności związane z Veganburgers znajdziecie tutaj: klik!

8 komentarzy:

  1. zabrałabym tam ukochanego, który jako wegetarian przekonał mnie do zielonej strony mocy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na wielkiego, tłuściutkiego burgera zabrałabym tatę, żeby zamknąć mu usta (dosłownie i w przenośni) na głupie komentarze o wege żarełku i udowodnić, że bez mięsa też można. Kto wie, może zadziwi mnie i siebie i da się przekonać na roślinną alternatywę :) ?

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja współlokatora, żeby miał burgera nie tylko na Dzień Chłopaka ale także na Mikołaja i w końcu przekonał się, że burger to niekoniecznie 180g wołowiny smażonej na ogniu! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na obiad zabrałabym mojego chłopaka. Zwykle to on zabiera mnie do restauracji, chyba czas się odwdzięczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Do VB zabrałabym mojego Syna , który z racji wieku (wciąż jeszcze jedynka z przodu ;) ) pochłania olbrzymie ilości jedzenia. Jestem wege już blisko dwa lata. Przez ten czas zdołałam nakłonić do opcji męża a Syn pozostaje niezłomny. Bo , jak mówi, się nie naje. Potraficie go odczarować ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mooni, w losowaniu się nie udało, ale postanowiliśmy dodatkowo nagrodzić jeszcze jedną z osób, które pięknie uzasadniły swoją prośbę w komentarzu :) Zgłoś się proszę po nagrodę pocieszenia - na mailu lub moim fb, pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  6. A ja zabrałabym do VB moją psiapsię, Agę, która uwielbia tamtejsze zapiekany! A że dzisiaj była dzielnym pacjentem i pierwszy raz w życiu oddała krew, to nagroda i uzupełnienie kalorii jej się należą. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie dziękuję za wszystkie odpowiedzi, żałuję, że nie mogę nakarmić Was wszystkich, ale zainteresowanie dało mi kopa do kolejnych konkursów, bądźcie czujni! :)

    OdpowiedzUsuń