Menu

Image Map

piątek, 23 października 2015

Rozpustna kanapka z piwnym tempehem i czerwoną kapustą


"To smakuje jak mielone mojej mamy!" - to magiczne zdanie padło z ust zagorzałego (już nie do końca:)) mięsożercy, gdy podałam mu jego pierwszy w życiu tempeh, właśnie w postaci tej kanapki. To odważna rekomendacja, ale tym wpisem chcę ją z cąłą odpowiedzialnością potwierdzić. Na początku swojej drogi z weganizmem bardzo rzadko na mojej drodze stawał ten magiczny produkt, z jednego, ważnego szczególnie dla studentki, względu - ceny. W sklepach "ze zdrową żywnością" tempeh potrafi kosztować nawet 16zł za opakowanie, co skutecznie zniechęcało mnie do zakupu, zawsze wybierałam tofu. Jednak to egzotyczne słowo wciąż wybrzmiewało mi w uszach, a Michał z poznańskiej Mixtury tylko zaostrzał apetyt swoimi opowieściami o ich hitowym burgerze, o wdzięcznej nazwie "Tempack". No więc zawalczyłam o najedzony brzuszek i oszczędność w portfelu - polowałam na promocje, zniżki i dni darmowych wysyłek w sklepach internetowych. I tą drogą, od święta (dosłownie!:)), na nasz stół wlatuje pyszny, aromatyczny tempeh.

Co to właściwie jest?

Tempeh powstaje w procesie fermentacji ziaren soi. W sklepach kupicie go w formie kostki podobnej do sztuki mięsa (naturalna, smażona lub wędzona). Słynie nie tylko z wyjątkowego jak na produkty sojowe, lekko orzechowego smaku i mocno zwartej konsystencji, ale również, czy przede wszystkim - z wartości odżywczych. Bogaty w białko, witaminy i minerały, a przy tym pozbawiony tłuszczów nasyconych, glutenu i sodu.

Co z nim zrobić?

Na przykład burgery, kotleciki mielone, pieczeń, orientalne warzywa ze smażonym temehem, Przykład tego, jak skutecznie zaopiekować się tym stworem, podaję poniżej.

Pieczeń z tempehu w piwnej marynacie
(z podanej porcji przygotujecie 3 spore kanapki)

Składniki
  • opakowanie tempehu  (ok. 210g) - u mnie smażony
Na marynatę (przygotowujemy dzień wcześniej):
  • 3 łyżki ciemnego piwa
  • łyżka sosu sojowego (lub więcej, w zależności od upodobań w kwestii solenia)
  • łyżka oleju roślinnego
  • łyżka wody
  • dwie łyżki przecieru pomidorowego typu passata
  • łyżka syropu daktylowego lub innego płynnego słodzika
  • trzy goździki
  • szczypta pieprzu kajeńskiego
  • 2 ząbki czosnku (przeciśnięte przez praskę)
  • świeżo mielony pieprz 
  • pół łyżeczki mielonego imbiru
  • 2 liście laurowe

Dodatkowo do przyrządzenia kanapek:
  • 3 ulubione buły
  • pół małej główki czerwonej kapusty
  • garść rodzynek
  • pół małej papryczki chilii
  • sok z połowy limonki
  • sól
  • ewentualnie chlust octu jabłkowego
  • ogórek kiszony
  • czerwona cebula
  • ulubiony sos (u nas barbecue), świetnie sprawdzi się sojonez
  • inne dodatki, u nas testowo - "vege plastry"
Przygotowanie:
  1. Wszystkie składniki marynaty łączymy, pamiętając, że jeśli używamy tofu smażonego - dodajemy tylko trochę sosu sojowego, a jeśli naturalnego - dodatkowo warto natrzeć tempeh solą. Marynatę przelewamy do małego, zamykanego pudełeczka (rozmiarami najbliższego tempehowi) i zanurzamy w nim całą sojową kostkę. Wkładamy na noc do lodówki. Jeśli marynata nie przykrywa całego tempehu, rano obróćmy go "do góry nogami".
  2. Na drugi dzień: przygotowujemy kapustę - ścieramy na tarce, lub drobno szatkujemy, dodajemy posiekaną papryczkę chilli, szczyptę soli, sparzone wrzątkiem rodzynki, sok z limonki  ewentualnie odrobinę octu jabłkowego. Mieszamy i odstawiamy do lodówki. 
  3. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Tempeh, razem z całą marynatą (ewentualnie możemy wyłowić goździki i liście laurowe) przekładamy do małego naczynia do zapiekania (u mnie malutka forma do pieczenia pasztetu) i pieczemy przez około 20-25 minut (pierwsze 15 minut pod przykryciem, a kolejne 10 - bez, by wierzch mógł się zarumienić). 
  4. Buły przekrawamy wpół, wkładamy na kilka minut do piekarnika, W międzyczasie kroimy cebulę i ogórka.
  5. Upieczony tempeh ostrożnie wyjmujemy z formy i po chwilowym przestygnięciu kroimy w cieniutkie plasterki. Według dowolnej kolejności w bułkach układamy: ciepłe plastry tempehu, kapustę czerwoną, cebulę, ogórka, ulubiony sos i resztę wymarzonych dodatków. 





2 komentarze: