Menu

Image Map

poniedziałek, 12 października 2015

Kopytka dyniowe z ziołami i wegańskim parmezanem


Nawet nie pamiętam kiedy ostatnio jadłam klasyczne, domowe kopytka, ale z pewnością były to kluseczki autorstwa ukochanej babci Marii. To jedno z tych dań, które pamięta się do końca życia. Idealne w swojej prostocie, powstające z miłością w dłoniach ukochanych babć, podane zazwyczaj z... tartą bułeczką - skradały serce moje i mojego brata.
Kolejny dowód na to, że istnieją w naszym mózgu jakieś magiczne sensory, które zapisując smaki, zapachy i emocje, wiele lat później potrafią powrócić do danej chwili. Na przykład takiej, gdy siedzę na zbyt wysokim taborecie, ledwo sięgając do obrusu w kratę, w radiu słysząc kolejną część "Lata z radiem", zajadając się błyszczącymi kluskami. Ot, podróż w czasie za rękę z babcią Mysią, której teoretycznie już ze mną nie ma. Za to uwielbiam kuchnię, chyba właśnie po to siedzę w niej godzinami - by odtwarzać minione i tworzyć nowe, wyjątkowe chwile.

Dzisiejszy przepis to kopytka w nieco odświeżonym wydaniu, z tego, co akurat miałam w domu - dyni (do której zawsze pięknie pozuje kot mojego brata), ziół, które nadają smaku i barw oraz wegańskiego parmezanu, o którym już Wam wspominałam. Każdy, kto go spróbuje, zgodnie twierdzi, że to jeden z tych składników, które trzeba mieć pod ręką zawsze... :)

Do dzieła!   





Składniki na ok. 50 małych kopytek:
jako że możemy otrzymać puree o różnej konsystencji i trochę mniejszej/większej objętości, 
śmiało modyfikujcie ilość mąki (i dosypujcie stopniowo!) tak, by otrzymać elastyczne ciasto
  • puree z małej dyni (u mnie 1,3 kg) - z tego przepisu 
  • chlust mleka - u mnie sojowe
  • ok. 1,5 szklanki mąki pszennej, np. orkiszowej
  • ok. 0,5 szklanki mąki ziemniaczanej
  • sporo mąki do podsypywania
  • sól
  • biały pieprz
  • spora szczypta gałki muszkatołowej 
  • ewentualnie szczypta słodkiej papryki i innych ulubionych przypraw
  • drobno posiekane zioła - u mnie bazylia i szałwia
  • + do podania: oliwa, czosnek, wegański parmezan, np. z tego przepisu 
Przygotowanie:
  1. Do ostudzonego puree dodaj mleko i wszystkie przyprawy (dość sporo soli i pieprzu, by mąka nie zabiła smaku:)), całość wymieszaj łyżką. 
  2. Stopniowo przesiewaj mąkę, by następnie dokładnie zagnieść ciasto dłonią. Mąki powinno być tyle, by ciasto stało się elastyczne i odpowiednie do formowania kluseczek. Tak przygotowane ciasto odstawiamy do lodówki na ok. pół godziny. 
  3. W międzyczasie myjemy, suszymy i bardzo dokładnie siekamy zioła, rozsypujemy je na na dużej desce do krojenia; w duużym garnku gotujemy wodę z odrobiną soli i oleju roślinnego.
  4. Ciasto dzielimy na kilka mniejszych części, tworzymy z niego wałeczki i tak uformowane obtaczamy na deseczce z ziołami. Nożykiem lub widelcem wykrawamy delikatne wgłębienia/rowki, gotujemy porcjami (po kilkanaście sztuk) około 5 minut od chwili wypłynięcia na wierzch. Pamiętajcie, by chwilę po wrzuceniu do garnka, delikatnie wymieszać kluski drewnianą łyżką, tak by żadna nie przykleiła się do dna.
  5. Na dużej patelni rozgrzewamy oliwę, podsmażamy na niej czosnek, ewentualnie szczyptę soli. Taką czosnkową oliwą polewamy nasze kopytka, a całość posypujemy parmezanem. 


Smacznego! 

3 komentarze:

  1. fajny pomysł. Mam pytano czy nie wyszły Ci zbyt twarde, bo dośc duzo mąki uzyłaś? Daj znac Dzięki!
    wyglądają super!

    OdpowiedzUsuń
  2. Karolino, dla mnie były odpowiednie, ale moje puree mimo pozornie małej dyni było caaałkiem spore (duża miska) i mocno wilgotne - stąd taka ilość mąki :) Dosypujemy stopniowo, aż do momentu idealnej - plastycznej konsystencji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. kopytka skradły moje serce, zdecydowanie już zbyt długo się za nie zabieram! czas spróbować :) ahhh, jesień jest cudowna, dynie są cudowne! :D

    OdpowiedzUsuń