Menu

Image Map

piątek, 2 października 2015

Błyskawiczne rozgrzewające curry z kalafiorem i batatami



Idealne, aromatyczne, szybkie w przygotowaniu i sycące. Jednogarnkowe curry jest jedną z moich ulubionych pozycji obiadowych, jeśli w zapasie mam składniki, które praktycznie się nie psują -puszki pomidorów i mleczka kokosowego (a warto mieć je zawsze:)) i zestaw orientalnych przypraw. Wtedy wystarczy wciągnąć trampki i wejść do warzywniaka po ulubione warzywa - cukinię, ziemniaki, kalafiora, fasolkę szparagową - co Wam się tylko wymarzy. Przygotowanie całego dania, przy dobrej organizacji zajmie około 35 minut, a uśmiechy podczas jedzenia - gwarantowane. Najistotniejsze w takim błyskawicznym curry jest to, byście wyjątkowo nie przywiązywali wagi do przygotowania idealnej pasty curry, ale jednocześnie nie rezygnowali z moździerza. Będzie to prostsze, jeśli podobnie jak ja zawsze macie pod ręką świeży czosnek, imbir (jesienią przyda się szczególnie i na każdym kroku!), nasiona kolendry i kminu - nawet taki zestaw wystarczy, Jeśli nie macie świeżej papryczki chilli, dodajcie suszoną, jeśli nie macie mleczka kokosowego - pozostańcie przy samych pomidorach. Możecie również zrezygnować z podania ryżu - mieszanka ziemniaka, kalafiora i fistaszków jest sycąca sama w sobie. Na zdrrówko!

Składniki na 4 porcje:
  • 1 kalafior
  • 1 duży batat
  • dwie cebule
  • puszka pomidorów
  • puszka mleczka kokosowego
  • nasiona kolendry (ok. pół łyżeczki)
  • dwa ząbki czosnku
  • ewentualnie kawałek trawy cytrynowej
  • olej roślinny
  • mały kawałek papryczki chilli razem z pestkami (u mnie wielkość ok. pół kciuka)
  • kawałek świeżego imbiru
  • pół łyżeczki nasion kminu rzymskiego
  • szczypta cynamonu i kurkumy
  • sól
  • garść prażonych orzeszków ziemnych
  • ryż - u mnie basmati 
Przygotowanie:
  1. Kalafior dokładnie myjemy, oczyszczamy, dzielimy na małe różyczki. Batata podgotowujemy (ok. 15 minut) w osolonej wodzie.
  2. Na głębokiej patelni rozgrzewamy olej, wrzucamy pokrojone w piórka cebule oraz różyczki kalafiora, całość podsmażamy do zrumienienia. 
  3. W międzyczasie w moździerzu ucieramy przyprawy do pasty curry - takie jakie obecnie mamy w domu, korzystając z tego przepisu - KLIK. U mnie tym razem: kawałek posiekanej trawy cytrynowej i imbiru, czosnek, kolendra, chilli, kmin i sól.
  4. Do podsmażonych warzyw dodajemy wykonaną pastę, smażymy jeszcze przez kilka minut, po czym dorzucamy pomidory z puszki razem z całą zalewą, dusimy całość na małym ogniu przez ok. 10 minut. 
  5. Po tym czasie doprawiamy całość sporą szczyptą cynamonu i kurkumy, solą i ewentualnie pieprzem. Dodajemy mleczko kokosowe, mieszamy i doprowadzamy do zagotowania sosu.
  6. Podgotowanego wcześniej batata kroimy w kostkę i dorzucamy na patelnię, całość jeszcze raz dokładnie mieszamy, próbujemy, ewentualnie dosmaczamy i dusimy jeszcze ok. 5/8 minut na średnim ogniu.
  7. Podajemy z ryżem ugotowanym na sypko, na końcu posypujemy prażonymi fistaszkami. 
Smacznego!


4 komentarze:

  1. Takie rozgrzewające dania w jesienne chłody są bezcenne! :)
    http://rankiemwszystkolepsze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli mam kupioną, czerwoną paste curry to ile jej dodać ?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kupnymi pastami mam bardzo różne doświadczenia w zależności od producenta, dlatego teraz za każdym razem próbuję na czubku języka jak ostra jest dana pasta. :) Wtedy, w zależności od poziomu ognia dodaję od łyżeczki nawet do całej łyżki. Strzelam, że dwie łyżeczki będą ok, ale asekuracyjne sprawdź co z tą ostrością. :) Pozdrowienia

      Usuń