Menu

Image Map

środa, 16 września 2015

Lekko nie będzie, czyli #StopMowieNienawiści

To jest w nas od zawsze, wyłazi spod skóry jak najgorsza zaraza. Zmienia się tylko to, że coraz więcej osób mówi o tym głośno i przestaje drżeć przed tymi, którzy mowę nienawiści szerzą. By zachować przejrzystość myśli i ustrzec się przed komentarzami typu "to już nie mogę napisać, że nie chcę uchodźców, bo to dyskryminacja?" - możesz wszystko, jeśli potrafisz myśleć, mówić i pisać mądrze. Jeśli masz argumenty, jeśli potrafisz odciąć się od uogólnień i wrzucania wszystkich do jednego worka. Bo chyba nie wszystkie "Polaki" to cebulaki, chyba nie wszyscy Polacy na emigracji kopią pod sobą dołki i kradną rowery w Holandii, chyba nie wszyscy robią obciach w egipskich ośrodkach wczasowych?
Można krzywdzić na różne sposoby, ale uogólnianie to jeden z najgorszych. Bo nikt z nas nie chciałby z automatu stać się, w zależności od tematyki dyskusji w Internecie, brudasem, fanatykiem, dewotem, gwałcicielem czy dziwką.

Mowę nienawiści pamiętam od czasów przedszkolnych, tyle że nikt nigdy tego nie nazywał. "Przezywanie się" było od zawsze, z tą tylko różnicą, że częściej prosto w oczy. Nie od dziś wiadomo, że dzieciaki potrafią być najbardziej okrutne, toteż w mojej pamięci wryło się, że bywałam "wstrętną brzydulą", bo miałam za wysokie czoło, a bliska mi osoba miała "zdychać, bo jest spasła". Dzieci potrafiły nienawidzić na tyle, by znienawidzonemu ukraść ukochane zwierzę i znęcać się nad nim fundując niewyobrażalne cierpienia. Wtedy, mając jakieś 8 lat, pierwszy raz powiedziałam mamie, że zwierzęta są lepsze od ludzi i chyba bardziej je rozumiem.
Długo się nie przejmowałam, bo zahartował mnie sport. Gorzej z osobą z kilku linijek wyżej, która do dziś ma problemy z zaufaniem do innych.

Później było gimnazjum. Nikt już nie odważył się mnie przezywać, bo wyładniałam i dobrze grałam w siatkówkę. Nie miałam się czym przejmować, arkadia. Ale wciąż słyszałam, widziałam i czułam nienawiść w powietrzu. Była na przykład Dorota. Tłuste włosy, niepopularna, zawsze ubrana nie tak jak chciałyby to widzieć inne dziewczyny i chłopcy, okularnica, dziwoląg. Na tyle, że rzucano w nią butelkami, zamykano w toalecie i opluwano. Nauczyciele niby widzieli, niby reagowali. Ja zareagowałam raz, podałam rękę i próbowałam zapytać czy mogę jakoś pomóc. "Odczep się, chcesz mi jeszcze bardziej dopieprzyć, tak cię to bawi?" - usłyszałam, mimo że nigdy nie zrobiłam jej nic złego. Byłam młoda i głupia, więc obraziłam się, że ktoś tak ostro odrzuca moje czyste intencje. Dziś wiem, że była zaszczuta i miała prawo źle mnie ocenić, bo mowa nienawiści była jedyną, jaką znała. Kilka lat po ukończeniu gimnazjum Dorota popełniła samobójstwo.

Nienawiść w nas wrasta. Nienawidzą się sąsiedzi, koleżanki z klasy, politycy, konkurencyjne media, kluby piłkarskie. Nienawidzić potrafią mnie ci, którym wręczam ulotkę o akcji charytatywnej na bezdomne psy - bo na pewno biorę kasę do kieszeni, a w ogóle to dlaczego nie wspieram biednych dzieci?

Ale co to wszystko ma wspólnego z tym blogiem?

Bo nienawiść i jej werbalny przekaz zaczyna się od małych kroków - jak wszystko w życiu. Jeśli nie reagujemy słysząc i widząc, że ktoś nienawidzi z powodu fryzury, orientacji, koloru skóry, ubioru czy wreszcie... diety - przykładamy cegiełkę do domina nienawiści. Tak, kiedyś też nie wyobrażałam sobie, że można spotkać się z mową nienawiści ze względu na dietę, ale naturalna kolej rzeczy była taka, że spotkałam się z nią, gdy zaczęłam jeść roślinnie. "Jebać wegetarian i wegan" - strona na Facebooku, kilka tysięcy polubień, wreszcie po wielu zgłoszeniach usunięta, choć ciągle powstają nowe wersje. Serio? Mam się jebać, bo wolę fasolę niż wołowinę? Czy ktoś poświęcił cenne minuty swojego życia, żeby stworzyć taki profil? Ileż razy czytałam, że my - wegetarianie i weganie jesteśmy sektą, szerzymy propagandę, zaraz wszyscy będziemy homo, powinniśmy nażreć się trawy i zdechnąć. Właściwie zawsze mnie to śmieszy, ale zaczęłam poważnie zastanawiać się nad zdrowiem psychicznym tych, którzy to piszą - pomóżmy im, reagując. Nie warto zaglądać innym do talerzy, śmiać się i jęczeć "Bez mięsa? Chyba oszalałaś, dzieciom też będziesz wciskać tę propagandę?!".
To pierdoły, drobnostki i słowotok, który możemy przeznaczyć na to, by uczyć nasze dzieci, żeby tolerowały i rozumiały nieco innych, jak Dorota, uczniów w szkole.

Będzie trudno, jeśli macie w głowach wizerunek weganina, który wymachuje widelcem przy posiłku, krzycząc, że mięsożercy mają krew na rękach, są zupełnie pozbawieni empatii i tu znów słowo klucz - można ich tylko nienawidzić! Wszędzie są skrajności, ale wracając do pierwszego akapitu - nie oceniajmy nimi ogółu. Znam cudownych wegan i wegetarian i takich samych mięsożerców, z jednym "nawet" mieszkam. Jestem przekonana, że ta zasada sprawdza się w każdej innej grupie dotykanej w Internecie i na żywo mową nienawiści.

Co możesz zrobić?

reaguj, nie bój się i pamiętaj, że bycie w większości nie zawsze nobilituje.

     
#StopMowieNienawiści
 

Zdjęcie 1: Michael Bentley CC BY 2.0
Zdjęcie 2: Marco Bellucci CC BY 2.0

6 komentarzy:

  1. Masakra, nie miałam świadomości, że nienawiść sięga tej sfery życia:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo Ci dziękuję za ten mądry wpis. Jesteś pięknym człowiekiem, Werka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja BARDZO dziękuję za piękny komentarz, kimkolwiek jesteś, Anonimie... :)

      Usuń
  3. Poświęciłem wieczór na lekturę twoich wpisów. Wzruszają i pobudzają do refleksji. Dziękuję, że jesteś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba ja powinnam Ci dziękować za to, że jestem, mamo. :) Buziaki!

      Usuń