Menu

Image Map

środa, 30 września 2015

Lekkie we wrześniu



Wspominałam już, że uwielbiam te comiesięczne podsumowania? Serducho podpowiada mi (a właściwie Wam), że nawet niekoniecznie mając mnóstwo zdjęć w głębi smartfonów i aparatów fotograficznych, warto usiąść co miesiąc, choćby na pół godziny i podziękować za wszystko, co dobre i piękne w danym okresie. U mnie już po posiedzeniu, herbata imbirowa wypita, warzywny pasztecik dziadka Henryka zjedzony, a w trakcie wyklarowała się całkiem pokaźna lista dobroci...

Wrześniu, dziękuję za:


  • najsłodsze, najbardziej purpurowe śliwki i najlepszą mamę, która zawsze pomoże je obierać
  • olśnienie i przepis na trufle chałwowe dla taty
  • za każde przytulenie do kochającego kundelka
  • zapach pieczonej dyni
  • bajecznie kolorowe wrzosy na balkonie
  • za to, że tata znalazł magiczne miejsce niedaleko naszego domku na wsi, w którym zawsze znajdujemy masę przepysznych grzybów i do którego inni grzybiarze zajść nie mogą :) 
  • za jesienne powidła i leczo z ogniska
  • za to, że udało mi się porozmawiać z inspirującym Kubą Sawickim, a efekt rozmowy pojawił się w najnowszym numerze SlowlyVeggie!
  • za udane praktyki (tak, chwilowo jestem nauczycielką!) 
  • za faszerowane bakłażany i cukinie, pikantny hummus z granatem, gołąbki z kurkami i zupę z pieczonych pomidorów...
  • za to, że wreszcie wróciły mi siły, by powrócić do jogi 
  • za mruczenie i ciepło kota w coraz zimniejsze poranki
  • za udane pokazy kuchni wegańskiej podczas I Festiwalu "O Kuchnia!"
  • za każdy spacer po lesie i masę innych dobrych wrześniowych chwil
  • za to, że wreszcie się kończysz i będę mogła uściskać wszystkich z Trójmiasta, za którymi baardzo tęsknię.
I oby rok akademicki był łaskawy!














Brak komentarzy:

Prześlij komentarz