Menu

Image Map

wtorek, 1 września 2015

Dziękuję, sierpniu!



Jeśli miesiąc można nazwać emocjonalnym, to sierpień był takim w pełni. Nagle pozmieniało się w moim wesołym życiu sporo rzeczy, ale wesołość oczywiście pozostała na swoim miejscu. Zmiany, które w pierwszej chwili wydawały mi się niewyobrażalnie trudne, po kilku tygodniach potrafię zamienić w żart. To duże urozmaicenie życia i spore wyzwanie, kiedy z dnia na dzień zostajesz abstynentem (och, moje nalewki!), w największe upały zaczynasz chronić się przed słońcem niczym albinos, a cały tydzień kręci się wokół piątku. W sierpniu niestety musiałam zaprzyjaźnić się na zawsze z chorobą, która z reguły dotyka starszych ludzi, ale smutno było mi przez całe... dwie godziny? Nie mam czasu się martwić, kiedy wokół mnie jest tyle wspaniałych osób. A przyjaciele, rodzina i moja druga połówka spisali się na medal, order uśmiechu i dożywotni zapas lodów czekoladowych w jednym. Każde trudne doświadczenie pozwala dostrzec detale - czasami te przygnębiające, czasami te z czystego złota. U mnie złota jest co nie miara, bo kiedy przyjaciele odwiedzają mnie w szpitalu po godzinach, spontanicznie pokonując ponad dwieście kilometrów, kiedy kolejni czekają z oprawionym kolażem pod drzwiami, kiedy jeszcze inni przynoszą do szpitala własnoręcznie upieczony pasztet z fasoli lub po nocach przygotowują mi projekt wizytówek bo sama nie mogę tego zrobić - mięknie mi serce i wiem, że ktoś odbierając mi jedno, dał dużo więcej. Kiedy grałam w siatkówkę i zdobywałam medale mistrzostw Polski, byłam duszą towarzystwa, miałam piękną figurę i pozornie mnóstwo osób dookoła, ale niewielu bliskich przyjaciół, za których odcięłabym sobie rękę. Dziś nie mogę biegać i skakać, ale mam kogo obdarowywać swoją... kulinarną miłością - bo tak potrafię Wam najpiękniej podziękować. Tak, jeśli kiedykolwiek dostałeś od Werki słoik tudzież inną strawę - prawdopodobnie jesteś dla niej kimś ważnym, a jeśli nie, po prostu czuje w Tobie dobrego człowieka, bo jedzeniem obdarowuje się z wdzięczności, miłości, sympatii czy szacunku. Nie ma mowy o przypadkach. 

Dlatego jestem Tobie wdzięczna sierpniu, bo zauważam i doceniam dużo więcej niż kiedyś. Nawet owsianka smakuje mi lepiej, a malując ścianę ogromnym wałkiem w powalającej temperaturze, uśmiecham się do siebie, bo zielona farba przyjemnie migocze pod wpływem światła. 

W ósmym miesiącu działo się wiele więcej niż pobyty w szpitalu, zaskakujące odwiedziny i milion przytuleń, ale o tym na zdjęciach. Był piękny Port Literacki 2015, były ulubione sezonowe owoce i śniadania z nich przyrządzone, odwiedziny u Pauliny z Elephantart, piękne prezenty z Francji, krótkie wyjazdy na wieś i zbiory własnoręcznie wyhodowanych pomidorków, był Festiwal Kolorów i dużo więcej... Dziękuję. Wrześniu, trzymaj poziom!





















W sierpniu nie będzie najczęściej słuchanego utworu, będzie za to dedykacja dla wszystkich moich wspaniałych przyjaciół: 

6 komentarzy:

  1. Werka... uśmiecham się dla Ciebie, przez Ciebie i przez to wszystko co się dzieje. Jest fantastycznie! A Ty jesteś Supergirl:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Bliskie osoby są największą wartością i siłą. Mnóstwo zdrowia Weronika :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i o tym trzeba pamiętać, zawsze! bardzo dziękuję :)

      Usuń
  3. Wal jak w dym! Lubię pracować po nocach nie tylko nad wizytówkami:D
    :*

    OdpowiedzUsuń