Menu

Image Map

piątek, 31 lipca 2015

Lipiec w fotografiach

Na początku nie byłam przekonana czy ta forma wpisów jest w ogóle potrzebna na blogu. Dziś, przeglądając poprzednie i przygotowując ten lipcowy, wiem, że tworzę tym samym piękną pamiątkę na lata i coś więcej... Kiedy 30 dni ucieka nam w błyskawicznym, często zasmucającym tempie, czazwyczaj nie mamy czasu zastanawiać się ile dobrego spotkało nas tylko w jednym miesiącu. Płynnie przechodzimy do kolejnych dni, miesięcy i lat, a na swoim przykładzie widzę, że to, za co powinniśmy podziękować sobie, swoim przyjaciołom i właściwie całemu światu, gdzieś nam umyka. Obecnie koniec miesiąca i przeszukiwanie zdjęć jest dla mnie jedną z ulubionych wieczornych czynności. W brudnopisie wypisuję sobie podpunkty, które sprawiły mi radość w danym miesiącu i mimo, że lipiec wydawał się niezbyt łaskawy dla mojego zdrowia, bywały lepsze i gorsze chwile, to łapię się za głowę myśląc "Rany, jaka jestem szczęśliwa". I tworzę kolejne, lipcowe impresje, wiedząc, że w gorszej chwili zawsze mogę tu zajrzeć i popukać się w czoło kiedy stwierdzę, że czegoś mi brakuje.



Jeśli ktoś kiedyś powie Wam, że nie ma na świecie młodych, odpowiedzialnych i opiekuńczych mężczyzn, niechże wyrwą temu kłamcy plugawy język. Nie traćcie nadziei, bo ja znowu, w lipcu 2015, przekonałam się, że w najtrudniejszych chwilach, wtedy gdy nie wyglądam jak Jessica Alba, nie gotuję jak Nigella Lawson i nie dbam o porządek jak perfekcyjna pani domu, a ledwo wstaję z łóżka - mam przy sobie bezinteresownie dobrego mężczyznę, który bez słów pokazuje co znaczy 6 najważniejszych liter na świecie, i z niespotykaną czułością pomaga... założyć trampki.

Piękny świat przywitał Zosię i udowodnił wszystkim jak dzielną mam przyjaciółkę. Mało było w lipcu piękniejszych chwil, niż obserwowanie naturalnej więzi między tym bezbronnym maleństwem, a świeżo upieczonymi i zakochanymi po uszy rodzicami.


Finał akcji "Karma wraca (za ciacho)!", o którym więcej przeczytacie tutaj.

Niekończące się toasty za zdrowie młodej pary. 
Obserwowanie jak Wigo z dnia na dzień robi się szczęśliwszy, mądrzejszy i ufniejszy.


See Bloggers - dwa fantastyczne dni nauki, relaksu, a przede wszystkim nawiązywania nowych znajomości. Do Gdyni zjechała caała blogosfera i policzki bolały od uśmiechania. Z Olą utknęłyśmy (na nasze szczęście!) we wspaniałej strefie cooking. Poznałam Agatę Jędraszczak z bloga Kuchnia Agaty, zainspirowałam się i właśnie podjadam własną wersję wegańskiej pasty z groszku. Kolejna osoba, której z ogromną radością uścisnęłam dłoń to Joseph Józek Seeletso - charyzmatyczny szef kuchni z Bostwany o najszerszym chyba uśmiechu na świecie (no dobrze, może konkurować z nim tylko Monika Nowak - rany, ciekawe czy to przeczytasz). Dużą wartość miało dla mnie również poznanie Magdy z bloga Zawsze głodna, do której odważnie odezwałam się w oczekiwaniu na kolejne warsztaty, bo dostała ode mnie order blogera będącego tu i teraz - jedyna w tamtej chwili miała nos powyżej swojego smartfona. :)





Moje lipcowe wegańskie lody: sorbet z ananasa i mango oraz kremowe lody czekoladowo-kokosowe.

Pierwsza wegańska Quesadilla! 

Odwiedziny w Poznaniu i to uczucie, kiedy Karolina, która mnie gościła, zamiast pytać co tak naprawdę jem, przygotowała pyszne cukiniowo-pyrkowe danie na przywitanie. :) Bardzo mocno doceniam i odwdzięczam się...


placuszkami na śniadanie. :) 
Zabawy z jadalnymi bratkami. Jeden z efektów tutaj
Kolorowe smoothie bowls na śniadania + ulubiona czytanka miesiąca - "Listy niezapomniane" zebrane i opracowane przez S. Ushera
Kolejne nalewkowe nauki od taty Mariusza. Tym razem wyczarowaliśmy... KLIK

Lipcowe bogactwo na straganach!
I słodki odpoczynek na najpiękniejszej gdańskiej plaży (jak widać po rowerach, lekko nie było) w doborowym towarzystwie

Najczęściej słuchane w lipcu - alt-J - Hunger Of The Pine

4 komentarze:

  1. cieszę się, ze wstawiasz takie podsumowania - z przyjemnością się je ogląda i można się jeszcze bardziej zmotywować, pozytywnie rzecz jasna! :)
    " młodych, odpowiedzialnych i opiekuńczych mężczyzn".... może kiedyś takiego spotkam, młoda jestem! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, dopóki będziesz tak gotować, na pewno znajdziesz odpowiedniego faceta! :D dziękuję za ciepłe słowa! :)

      Usuń
  2. Wiem, że widziałem Ciebie na warsztatach ale już nie pamiętam czy udało nam się zamienić choć kilka słów. Chyba za dużo się działo :P W każdym razie fajna relacja i super fotki - niektóre są naprawdę przepiękne ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nienawidzę Cię. To tak świetnie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń