Menu

Image Map

poniedziałek, 20 lipca 2015

Karma wróciła (za ciacho), czyli wielkie „dziękuję!”

Właściwie wróciło 60 kilogramów karmy o łącznej wartości tysiąca złotych, torby po brzegi wypełnione kocami i ręcznikami, zabawki dla psów i kotów. Wszystko dzięki akcji „Karma wraca (za ciacho!)”, którą udało mi się powołać do życia dzięki pomocy organizatorów gdańskiego Wolnego Targu i ekipy wspaniałych blogerek kulinarnych z Trójmiasta. Cuda działy się w sobotę (choć wcześniej również w naszych kuchniach) na ulicy Ogarnej. Znakami charakterystycznymi naszego stoiska były kolorowe groszki, bajeczne ciasta, puszki na datki i silna reprezentacja uśmiechniętych i gotowych do działania kobiet. Zasady były proste: wrzucając 5 polskich złociszy do naszych puszek, goście mogli poczęstować się pysznościami, o których za chwilę. Całość dochodu została przekazana na pomoc dla podopiecznych gdańskiego schroniska „Promyk”. Pomoc nieprzecenioną, bo zgodnie z nazwą akcji zdecydowałyśmy się kupić specjalistyczną karmę, dzięki której chore zwierzęta mają szansę na lepsze życie i (oby!) szybszą adopcję.
Każdy uśmiech i pomruk zadowolenia był dla nas znakiem, że warto poświęcić trochę swojego czasu, by uszczęśliwić nie tylko zwierzęta, ale także bezinteresownie dobrych ludzi, którzy odpowiedzieli na nasz apel. Ogromne podziękowania i buziaki należą się osobom, które niekoniecznie gotowały, czy były z nami w sobotę, ale bez nich byłoby nam o wiele trudniej: Martynie Szulist, która charytatywnie przygotowała dla nas plakat akcji krążący w Internecie, Agnieszce Różańskiej - klik za narysowanie pięknych etykiet na ciasta, firmie Bakra za przekazanie produktów na sprzedaż, przyjaciołom ze sfery medialnej, którzy pomogli nam promować akcję. Wreszcie moim rodzicom, bez których w trudnym dla mnie czasie nie mogłabym nawet zjawić się wtedy w Gdańsku (tacie Mariuszowi za najlepsze nalewki przekazane na akcję!). A teraz najważniejsze: słów kilka o najfajniejszych blogerkach kulinarnych, które współtworzyły sobotnie wydarzenie: gotowały, sprzedawały, zapraszały i zarażały dobrą energią. Jesteście wielkie!
Wszystkie wróciłyśmy do domu naładowane pozytywną energią i obiecujemy Wam, że jeszcze w tym roku usłyszycie o drugiej edycji naszej zbiórki. Psia piątka!:)

edit: zapomniałam o sobie... :) W sobotę przygotowałam wegańskie brownie z wiśnią i chilli oraz ciasto marchewkowe!

fot. Maszu

fot. Maszu

fot. Ania Włodarczyk

fot. Ania Włodarczyk


6 komentarzy:

  1. świetna akcja! bardzo żałuję, że daleko mieszkam i nie mogło mnie tam być ... chętnie bym pomogła, a przy tym trochę się zasłodziła waszymi pysznościami! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękujemy pięknie! życie jest pełne niespodzianek - może kiedyś uda nam się uczestniczyć w jakiejś podobnej akcji :)

      Usuń
  2. Lubię takie akcjie, mimo tego, że nie mam psa :). Poza tym wypieki wyglądają przepysznie :). Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super akcja!Chętnie dołączę do kolejnej z jakimś dobrym ciastem :)) Magda www.niebonajezykach.pl p.s. brownie wygląda obłędnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obowiązkowo się odezwę kolejnym razem, planujemy zorganizować coś przy okazji Wigilii. :) PS brownie smakowało tak jak wyglądało. :D Buziaki!

      Usuń