Menu

Image Map

czwartek, 28 maja 2015

Warszawa w 2 dni - Jamniczek, Śniadaniownia i najlepsze pierożki świata

Chwała PKP za Pendolino! Wyskakujesz z łóżka w piątkowy poranek, jesz szybką owsiankę, maszerujesz na dworzec w Oliwie i za 3 godziny jesteś w Warszawie Centralnej. Wszystko za 24zł, wygodnie, schludnie i z cudownym Janem Englertem w przedziale :) Właśnie taki poranek zapowiadał błyskawiczny, ale przepyszny i kolorowy weekend w stolicy. Spieszę z komunikatem: co warto przegryźć? 

Pełną parą to absolutnie obowiązkowy punkt na kulinarnej mapie Warszawy. Chińskie pierożki przygotowywane na parze są jednocześnie delikatne dzięki doskonałemu ciastu i wyraziste za sprawą farszu. Absolutnie każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Są nadzienia mięsne, warzywne, wegetariańskie i wegańskie. Według mnie najciekawsze propozycje to dynia i orzech, warzywa i tofu i coś, czego nawet nie jestem w stanie opisać słowami - zielone pierożki ze szpinakiem i serem. Niby nic, a jednak rzadko zdarza mi się, że podczas jedzenia zaczynam mruczeć jak kot. :) Farsz rozpływa się w ustach, a mój towarzysz, który wybrał tego dnia nadzienie mięsne, pod koniec uczty musiał uznać wyższość szpinaku nad wołowiną. To chyba kolejny argument na rzecz wegetarianizmu?

10 pierożków kosztuje 15 zł, a to cena perfekcyjna na tle jakości potrawy. Jeśli nie mieliście okazji spróbować herbaty ryżowej, a lubicie odkrywać nowe smaki, Pełną parą będzie najlepszym miejscem na ten pierwszy raz. Ja jestem zakochana  i już niedługo zaserwuję Wam przepis na domową mieszankę herbaty ryżowej.
  

Jamniczek. Ach, ile ja się o nim nasłuchałam, zanim dotarłam na miejsce! Że cała masa domowych wegańskich parówek w kolorach tęczy, że nazwy cudowne, że wystrój oryginalny, że obsługa uśmiechnięta od ucha do ucha. I co? I najczystsza prawda. Uraczyliśmy się Tymonem (szpinak, pieczony ziemniak, słonecznik + wegański ser) i Ryszardem (podgrzybek, suszony pomidor, kasza jaglana + szczypiorek). Poza samymi hot dogami urzekły nas domowe sosy, zwłaszcza barbecue i doskonałe lemoniady - ogórkowa i pomarańczowa. Jedząc w Jamniczku doznacie perwersyjnej przyjemności splatania fast i slow foodu. Bo nie ma nic przyjemniejszego niż upaćkanie się w sosie i zajadanie parówką w świeżej bułce, z myślą, że wszystko to przygotowane zostało ze starannością, miłością do świeżych składników i bez krzty okrucieństwa wobec zwierząt.

Jamniczki, w zależności od składu kosztują od 13 do 16 zł.







Śniadaniem uraczyliśmy się nigdzie indziej, jak w Śniadaniowni. Zestawy są tak syte, że ledwo wytoczyliśmy się z lokalu, ale nie to najbardziej zwróciło naszą uwagę. Od razu widać, że w Śniadaniowni pracuje zgrany i barwny charakterologicznie zespół, którego wisienką na torcie jest uroczy piesek zaprzyjaźniony ze stałymi klientami. Dajemy 10 punktów za poczucie humoru obsługi i napis na kartce nad legowiskiem: "Wiesz co się liczy? Psie kłaki w jajecznicy" :) - przymrużam oko i szeroko uśmiecham się na wspomnienie tamtej wizyty. Samo śniadanie było pyszne, czułam się szczególnie dopieszczona zestawem  wegańskim - pasztet, hummus, masło orzechowe, ostra salsa, warzywa i cały koszyczek świeżego pieczywa. Jedyne, do czego można się przyczepić to dość wysokie ceny - zestawy kosztują około 25zł. Można, bo jednak się nie przyczepiam. Przez wzgląd na inne realia Warszawy, na jakość jedzenia, urokliwość miejsca i atmosferę lokalu, w którym przyjaźń wisi w powietrzu i aż chce się zajadać śniadanie małymi kęsami przez minimum godzinę. Śniadaniownia dała nam duuużo energii na zwiedzanie. Dziękujemy!




Reszta impresji warszawskich poniżej, na wszystko nie starczyłoby nam czasu przez miesiąc... :) Jeśli jednak wybieracie się na weekend do Warszawy, a chcecie oszczędzić na biletach wstępu, warto wybrać się na dach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, do parku fontann, klasycznie do Łazienek Królewskich, czy po prostu na długi spacer szlakami Powstania Warszawskiego. W stolicy zapach historii przepięknie miesza się z energią i nowoczesnością młodych zdolnych.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz