Menu

Image Map

niedziela, 5 marca 2017

Czekoladowa owsianka ze smażonymi malinami



Czekolada, maliny, niedziela. Pierwszy taki weekend od dawna: pisanie tekstów, słuchanie muzyki, oglądanie seriali, przerabianie starych mebli, dużo kawy, przytulania i spotkań z przyjaciółmi. Czas dla siebie i innych. Czuję, że Gdańsk staje się pełnoprawnie moim miejscem, bynajmniej nie przez meldunek na Pomorskiej, ale przez to, że mam tu cały pakiet dóbr - swoich miejsc, ludzi i ich zwierząt, pracy, która napędza mnie do wstawania z łóżka przed świtem. Jeśli czegoś się obawiam na początku marca 2017, to tego, że jest zbyt dobrze.

Niedługo wracam do Was z zupełnie nową odsłoną bloga, będziecie zadowoleni! Póki co, długą nieobecność osładzam prostym przepisem na leniwe weekendowe śniadanie - owsianką, która koi i cieszy przemęczonych.  

Czekoladowa owsianka ze smażonymi malinami
Przepis na dwie porcje widoczne na zdjęciu:
  • 2 szklanki mleka roślinnego
  • 1,5 szklanki płatków owsianych górskich  
  • 4 kostki gorzkiej czekolady
  • szczypta soli
  • pół łyżeczki cynamonu
  • łyżka cukru kokosowego lub innego słodzika
  • szklanka mrożonych malin + łyżeczka cukru 
  • łyżeczka oleju kokosowego 
Przygotowanie:
  1. Do rondelka o grubym dnie wsypujemy płatki owsiane, zalewamy je mlekiem roślinnym, podgrzewamy na średnim ogniu. Gdy płyn zacznie lekko bulgotać, dodajemy słodzik, gorzką czekoladę, szczyptę soli i cynamon. Gotujemy owsiankę często mieszając, przez ok. 10 minut. 
  2. W międzyczasie na patelni rozgrzewamy łyżeczkę oleju kokosowego, przez chwilę smażymy na nim mrożone maliny z dodatkiem łyżeczki cukru. Od Was zależy konsystencja - jeśli mają zachować formę, róbcie to dosłownie 2 minuty, jeśli mają nabrać bardziej płynnej konsystencji - ok. 5-7 minut.
  3. Owsiankę przekładamy do miseczek, dodajemy smażone maliny i dodatki - kostkę gorzkiej czekolady, prażone wiórki/płatki kokosowe, orzechy czy miętę. Smacznego!



Czytaj Więcej »

niedziela, 29 stycznia 2017

Najprostszy twarożek ze słonecznika i tofu



Jedno z ulubionych smarowideł na chleb, wdzięczny temat do modyfikacji, banalne w przygotowaniu, jeśli tylko macie blender. W tej konfiguracji smakuje podobnie jak tradycyjny wiosenny twarożek (jeśli dodacie dużo soku z cytryny - z kwaśnego twarogu!). Świetnie smakuje w wersji z suszonymi pomidorami, całkowicie zmieniając barwę i charakter. Błyskawiczne w przygotowaniu, zdrowe, jedno z ulubionych. Ratuje moje kanapki do pracy i jest jednym z przepisów, za które pokochałam weganizm. Na zdrowie!

Składniki:

  • kubek łuskanego słonecznika
  • pół kostki tofu
  • sól, świeżo mielony pieprz
  • czubata łyżeczka płatków drożdżowych
  • szczypiorek
  • pół drobno posiekanej cebuli
  • sok z cytryny do smaku - ilość według upodobań
Przygotowanie:
  1. Słonecznik zalewamy wodą i moczymy przez noc. Rano przepłukujemy na sicie o drobnych oczkach.
  2. Do wysokiego pojemnika wrzucamy pokruszone tofu, namoczony słonecznik, posiekaną cebulę, sól, pieprz, płatki drożdżowe i sok z cytryny, wszystko miksujemy blenderem ręcznym, do uzyskania gładkiej konsystencji. Ewentualnie dodajemy więcej soku z cytryny i soli. 
  3. Szczypiorek drobno siekamy i dodajemy do twarożku.
  4. Podajemy na kromce świeżego pieczywa z ulubionymi warzywami. Smacznego! 

Czytaj Więcej »

czwartek, 26 stycznia 2017

Słodko-ostra fasolka w sosie pomidorowym


Słynne baked beans to jedno z niewielu puszkowanych dań, do których mam słabość. Środek tygodnia, w pośpiechu przemykam po kolorowych alejkach najbliższego supermarketu, by kupić coś do zjedzenia na szybko. Tempo goni, każdemu się zdarza. Nie kuszą mnie pierogi w smutnych spawanych paczkach, azjatyckie dania instant, żaden hummus z bułką na szybko. Klasyczna, angielska drobna fasolka w sosie pomidorowym - szukam jej wzrokiem, tęsknię za jej smakiem, tak samo lubię na ciepło i zimno, ot śmieszna słabostka. Zagryzam ją kromką świeżego chleba, posypuję pieprzem i przez chwilę teleportuję się na obiad z Henrym Heinzem w Pensylwanii. Jest dobrze! 

Mając czas i składniki pod ręką, odtwarzam i modyfikuję smak znany z kolorowych puszek - przygotowując w domu pomidorową, słodko-ostrą fasolkę z wędzonym tofu. Z jednej strony przypomina ona tradycyjną, stołówkową "bretońską" wersję, z drugiej, jej słodycz nawiązuje do amerykańskiego puszkowanego klasyka. 
Doskonała na obiad, śniadanie, kolację i posiłek do pracy. Szybka w przygotowaniu i pożywna - 10/10!

Składniki:
  • 300 g namoczonej fasoli lub 2 puszki fasoli (najlepiej gotowanej na parze)
  • kostka wędzonego tofu
  • łyżka oleju
  • chlust ciemnego sosu sojowego
  • 1 duża cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 szklanki passaty
  • dwie łyżeczki syropu z daktyli/agawy lub innego słodzika, opcjonalnie spora szczypta cukru
  • łyżeczka słodkiej wędzonej papryki
  • 1/3 łyżeczki pieprzu cayenne
  • szczypta ostrej papryczki
  • sól, świeżo mielony pieprz

Przygotowanie:
  1. Jeśli gotujecie fasolę, namoczcie ją przez noc, by napęczniała i na drugi dzień gotujcie przez niecałą godzinę.
  2. Teraz pójdzie szybko: cebulę kroimy w drobną kostkę, czosnek siekamy. Na głębokiej patelni rozgrzewamy olej, szklimy na nim cebulę, po chwili dorzucamy czosnek i pokrojone w drobną kostkę wędzone tofu. Dodajemy chlust ciemnego sosu sojowego, przesmażamy na patelni przez około 4 minuty.
  3. Dodajemy fasolę i passatę, całość przyprawiamy: syropem, solą, pieprzem, papryką wędzoną i ostrą oraz pieprzem cayenne. Smażymy maksymalnie 10 minut na średnim ogniu, co jakiś czas mieszając.
  4. Podajemy z chrupiącą kromką chleba.  



Czytaj Więcej »

środa, 18 stycznia 2017

Domowe sezamki (cytrusowe!)


Dziś mama Kasia pokazuje Wam jak zrobić domowe, doskonałe i pachnące cytrusami sezamki. Bez tablicy Mendelejewa, za to ze sporą dawką cukru, który niektórych krzepi, a niektórych odstrasza. Niezależnie od tego jakie macie do niego podejście, takie domowe chrupiące ciacha warto mieć na uwadze, gdy pojawi się zapotrzebowanie na oryginalny, drobny i jadalny prezent czy najlepszą przekąskę do czarnej kawy. Sezamki będą wyglądać jeszcze lepiej, jeśli dodacie do nich dwa rodzaje nasion: czarne i białe. Tradycjonaliści i uczuleni na cytrusy - zróbcie klasyczną wersję bez dodatku skórki pomarańczy i soku z cytryny. Reszto obywateli - cieszcie się i chrupcie z tego wszyscy!





Składniki:


  • 250g sezamu - możecie wymieszać biały i czarny sezam, wtedy będą jeszcze piękniejsze
  • 180g cukru (u mnie trzcinowy)
  • łyżka wody
  • łyżka soku z cytryny
  • 30g dobrej jakości margaryny (u mnie sojowa)
  • skórka otarta z połowy pomarańczy

 Przygotowanie:

1. Nasiona sezamu prażymy na suchej patelni do momentu, aż nabiorą lekko rumianego, złotego koloru. Uważajcie, by się nie przypaliły, bo sezam zgorzknieje. :)
2. W wolnym miejscu przygotowujemy dwa arkusze papieru do pieczenia i wałek do ciasta.
3. Cukier i wodę dodajemy do garnka, stawiamy na małym ogniu i powoli, dokładnie karmelizujemy, aż cukier całkiem się rozpuści. Na końcu dodajemy sok z cytryny, drobno startą skórkę pomarańćzy i margarynę, mieszamy aż uzyskamy całkowicie gładką, płynną masę.
4. Garnek zdejmujemy z ognia, dodajemy sezam i bardzo energicznie mieszamy. Gotową, zwartą masę natychmiast przekładamy na jeden arkusz papieru, przykrywamy masę drugim arkuszem i rozwałkowujemy na kształt możliwie najbardziej podobny do prostokąta o grubości 0,3-0,5 cm.
5. Ściągamy papier i również bardzo szybko kroimy masę na dowolne kształty i rozmiary. U mnie były to klasyczne sezamkowe prostokąty.










Czytaj Więcej »

środa, 11 stycznia 2017

Łazanki z kapustą włoską



Poza solą  i kapustą, niewiele łączy dzisiejszy przepis z tym zapisanym przez Annę Gasik w 1984 w "Warzywach Kapustnych". W dzisiejszych łazankach nie znajdziecie ani smalcu, anie kiełbasy, za to nasze przepisy łączy spryt i dbałość o grubość portfela. To prosty sposób na danie z łatwo dostępnych składników (a uprzejmie donoszę lub przypominam, że lubiany market na "L" ma w swojej stałej ofercie pyszne tofu w okazyjnej cenie) w o wiele lżejszej wersji niż ta tradycyjna. Przygotujecie je szybko i bez większych problemów, zwłaszcza, gdy znajdzie się kompan do krojenia kapusty. :) Wersja z grzybami jest jeszcze pyszniejsza, ale wiem, że nie każdy za nimi przepada, a to dodatkowa praca, dlatego spisałam dla Was banalny, podstawowy przepis. Z powodzeniem można dokonać w nim wielu modyfikacji: kapustę włoską wymienić na zwykłą - białą lub kiszoną, użyć makaronu klasycznego lub takiego jak na zdjęciu, dodać trochę słodkiej i wędzonej papryki lub całkowicie zremiksować przepis, wymieniając makaron na ulubioną kaszę. W każdej konfiguracji będzie to wyjątkowo domowe danie, pyszne w swojej prostocie.
  

Składniki na 4 porcje:
  • średniej wielkości główka kapusty włoskiej
  • kostka wędzonego tofu
  • duża cebula
  • ok. 300g makaronu łazanki
  • sos sojowy
  • kilka ziarenek ziela angielskiego i listków laurowych
  • pieprz, sól
  • olej roślinny
  • opcjonalnie można dodać przesmażone pieczarki lub wcześniej namoczone i usmażone suszone grzyby
Przygotowanie:

  1. Kapustę pozbawiamy wierzchnich liści i twardych części, drobno kroimy. Cebulę siekamy w kostkę. . 
  2. W dużym rondlu o grubym dnie rozgrzewamy łyżkę oleju i smażymy na niej cebulę oraz kapustę, często mieszając. Dodajemy ziele angielskie i liście laurowe. Kiedy warzywa zaczną się rumienić, co jakiś czas delikatnie podlewamy wodą, solimy.
  3. W międzyczasie makaron gotujemy w osolonej wodzie, a tofu kroimy w drobną kostkę i mocno smażymy na odrobinie oleju ze sporym dodatkiem sosu sojowego. 
  4. Kiedy kapusta zmięknie, łączymy wszystkie składniki: kapustę z cebulą, zrumienione tofu w sosie sojowym i makaron. Ewentualnie doprawiamy solą i pieprzem. Smacznego! :)



Czytaj Więcej »

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Krem z kapusty włoskiej z pikantnymi grzankami


Oto prosta historia jak planowane od tygodnia miso pełne tofu, grzybów shitake, pak choi'a i noodli zamieniło się w prostą, polską zupę z kapusty. Przez cały tydzień marzyłam o sobocie: rano wyjdę z domu, pobiegnę do osiedlowego eko sklepu, marketu z popularnym owadem w logotypie i do ulubionego Zieleniaka. Lista zakupów gotowa, luby śpi po nocce - obudzę go zapachem miso, pełnego miliona dodatków. Ruszam. W Zieleniaku pustki, brak wszystkiego, co potrzebuję, jedynie cukinie o wdzięcznej cenie 21 zł za kilogram. Idę dalej. Sklep ekologiczny zamknął się przedwczoraj, bo na naszym osiedlu próżno szukać miłośników zdrowej diety, choć ceny były co najmniej konkurencyjne. Biorę głęboki oddech, myślę, że nie może być tak źle i uratuje mnie żółty market. Zrobię uboższą wersję, ale miso to miso, bo przecież w domu czeka doskonała pasta na wywar. Wchodzę i... do dziś żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia. Kolejki godne czasów PRL-u, w dziale "owoce" 3 banany, kilogram jabłek i same egzotyczne, przejrzałe owoce, które w obecnym sezonie nie grzeszą tak dużą popularnością jak choćby, całkowicie wyprzedane, mandarynki. Brak wszystkiego, o czym marzyłam i perspektywa stania w kolejce przez minimum pół godziny odstrasza mnie i z przerażoną miną przeciskam się przez tłum "pod prąd", bo przy kasach chcą mnie przygnieść. Wyszłam. Jest czym oddychać. Co z obiadem?

Zieleniak. Powrót. Wezmę, co będzie świeże i tanie i zrobię obiad, trudno. Padło na jędrną główkę włoskiej kapusty i pachnącego pora. Jest zupa krem, choć zanim ją zmiksowałam, sporo smażonej kapusty wylądowało w żołądku kucharki. Bardzo dobra, delikatna, w smaku przypomina nieco krem z groszku i jakąś brukselkową nutę, ale naprawdę stawia na nogi... :) Grzanki są elementem niezbędnym, co by nie czuć się jak maluch jedzący przeciery warzywne!

Składniki:
  • średniej wielkości główka kapusty włoskiej
  • 4 ziemniaki
  • niecała łyżka oleju
  • 1 por
  • 2 ząbki czosnku
  • ok. 0,8 litra bulionu warzywnego
  • biały pieprz, odrobina soku z cytryny
  • łyżka sosu sojowego
  • opcjonalnie: dwie łyżki roślinnej śmietany lub chlust niesłodzonego mleka roślinnego.
Do przygotowania grzanek:
  • 2 kromki pieczywa razem ze skórką (u mnie żytnie)
  • łyżeczka oleju (u mnie ryżowy)
  • po szczypcie: soli, pieprzu kajeńskiego, słodkiej wędzonej papryki
Przygotowanie:

  1. Kapustę szatkujemy, por kroimy w cienkie talarki, ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę. 
  2. W wysokim rondlu o grubym dnie rozgrzewamy olej. Podsmażamy na nim por, ziemniaki i kapustę - około 10 minut, podlewamy sosem sojowym, czekamy aż delikatnie zmiękną i nabiorą rumianego koloru.
  3. Dolewamy bulion, gotujemy przez około 20/25 minut na średnim ogniu. Po tym czasie dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, pieprz i sok z cytryny, ewentualnie odrobinę soli. Miksujemy na gładki krem. 
  4. Przygotowujemy grzanki: kromki chleba kroimy w kostkę (razem ze skórką), na patelni mocno rozgrzewamy olej i smażymy na nim kostki chleba posypane pieprzem kajeńskim, wędzoną papryką i szczyptą soli. Grzanki zdejmujemy, gdy staną się rumiane z obu stron. 
  5. Zupę podajemy z grzankami/sezamem/słonecznikiem/siekaną natką pietruchy. Smacznego! :)

Czytaj Więcej »

sobota, 31 grudnia 2016

5 najpopularniejszych wpisów 2016 roku


Ostatnio mam dla Was mało czasu i nie mogę pozbyć się wyrzutów sumienia. Z jednej strony smucę się, że trochę zaniedbałam ten mój mały kulinarny świat, z drugiej cieszę się, że nie z braku pomysłów, a jedynie przez to, że moje życie wywróciło się do góry nogami, w pozytywny sposób. Wstawiając na facebookowy profil bloga słynne zdjęcie z kotem i obronioną pracą magisterską nie spodziewałam się tylu ciepłych słów od osób, których w ogromnej większości nie znam, ale muszę Wam coś powiedzieć: tą pozytywną energią sprawiliście, że każdego kolejnego dnia dostawałam coraz lepsze wiadomości z każdej strony Polski, Trójmiasta i... Internetu. Dziś rzadziej dla Was piszę, gotuję i fotografuję, bo mam nową pracę, a właściwie trzy prace, które sprawiają mi ogromną satysfakcję, radość i motywację do ciągłego rozwoju. Zawsze marzyłam o tym, by po dłuższym wolnym tęsknić za pracą (tak jak kiedyś tęskniłam do szkoły, pachnących nowością zeszytów i kreatywnej pracy w grupach na języku polskim). No i mam, tęsknię, odpukać - jestem najszczęśliwsza (i za minutę kończę 25 lat!). Chcąc jakoś zrekompensować Wam brak dawnej, częściej obecnej Werki, obiecuję niespodzianki na początku przyszłego roku: strona nieco się zmieni, teksty będą ukazywały się nieco rzadziej, za to w bardziej obszernej formie, powstaną cykle i więcej wpisów z kręgu dziwnie brzmiącego "lifestyle'u". Póki co, przygotowałam top 5 wpisów z 2016 roku. Jeśli już je znacie, będzie mi miło jeśli wrócicie do nich z jakimkolwiek sentymentem. Jeśli widzicie je po raz pierwszy, dajcie się skusić, by przeczytać/ugotować/obejrzeć.

W ramach blogowej działalności, w zeszłym roku udało mi się wziąć udział w kilku akcjach charytatywnych, prowadziłam warsztaty roślinnego gotowania z dziećmi i młodzieżą, przygotowałam sezonowe propozycje wegańskich dań do restauracyjnej karty pilskiego hotelu Gringo, byłam świadkiem i uczestniczką kolejnych małych-wielkich zmian, których dokonało Stowarzyszenie Otwarte Klatki.

Dziękuję, że byliście i jesteście ze mną, do napisania w 2017 roku! :)

1. Spaghetti carbonara - klik



2. Dieta roślinna w szpitalu - klik


3. Placki cukiniowo-ziemniaczane - klik



4. Meksykańskie pęczotto - klik



5. Błyskawiczne trufle energetyczne - klik


A na koniec dwie piosenki, z którymi wiążę najlepsze emocje i wspomnienia minionego roku... :)



Czytaj Więcej »